10 listopada zbuntowani najemcy z białostockich galerii przedstawią przed sądem swój problem

06:21 czw. 22-10-2009 — maryla

A A A

10 listopada zbuntowani najemcy z białostockich galerii przedstawią przed sądem swój problem

W maju tego roku podczas wizyty w Białymstoku waldemar Pawlak obiecał kupcom pomoc. Tu na zdjeciu z Witolem Karczewskim, prezesem Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoko i wiceprezesem KIG.

Rozmowa z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, spotkanie z przedstawicielami Carrefoura i pierwsza rozprawa w sądzie – na to już od miesięcy czekają najemcy lokali w białostockich galeriach handlowych.

Walczą oni o zmiany zapisów w umowach, jakie podpisali z developerami galerii handlowych. Bez wielosettysięcznych kar nie mogą wycofać się z handlu w galerii. Tymczasem od 2008 roku ponoszą ciągłe straty.

Właśnie dlatego przekonują developerów, że umowy należy zmienić. Ale bez większych efektów. Do tej pory udało im się tylko doprowadzić do tego, że Carrefour na kilka miesięcy obniżył im czynsze. Ale ten „okres ochronny” już się skończył i sytuacja znowu zrobiła się tragiczna.

– Z Carrefourem próbujemy umówić się na spotkanie od czerwca. Mamy w tym zakresie bogatą korespondencję. Carrefour wciąż informuje nas o chęci spotkania, tylko że do tej pory nie udało nam się porozmawiać – opowiada Andrzej Półkośnik, jeden z najemców lokalu w Galerii „Zielone Wzgórza”.

Termin udało się jednak nareszcie ustalić – do rozmów ma dojść w najbliższy wtorek. A na środę wstępnie zaplanowano spotkanie w Ministerstwie Gospodarki. Już kilka miesięcy temu powstał tam zespół, który ma zbadać zapisy w umowach i być może doprowadzić do interwencji ministerstwa.
– Spotkanie zespołu ciągle było jednak odkładane na później – podkreślał Krzysztof Seroka, najemca.

Teraz jest szansa na szczegółowe przedstawienie wicepremierowi Pawlakowi sytuacji najemców. Ale ponieważ sprawa dotyczy umów między przedsiębiorcami, ingerencja państwa jest mało realna. Dużo większe możliwości może dać najemcom korzystny dla nich wyrok sądu. Pozew o zmianę warunków umowy złożył Krzysztof Seroka. Pierwsza rozprawa odbędzie się 10 listopada.

– Tak naprawdę chodzi o zmianę tylko jednego punktu w tej umowie. Chcemy mieć prawo do wypowiedzenia umowy najmu bez płacenia za to gigantycznych kar – wyjaśniał Andrzej Półkośnik. – Dziś umowa zabezpiecza interesy tylko jednej strony. My zaś musimy płacić kary za wszystko. Gdyby umowy mogły być przez nas wypowiadane, między nami a developerami zaczęłyby obowiązywać zasady wolnego rynku. A teraz mamy do czynienia z praktykami monopolistycznymi.

Anna Mierzyńska
amierzynska@wspolczesna.pl
Nie oddano jeszcze żadnego głosu