AC: Już na prostej

16:19 pt. 25-12-2009 — wojtekj

A A A

AC: Już na prostej

Katarzyna Rutkowska, prezes białostockiej spółki AC, jest pełna optymizmu

Teraz jeszcze mocniej stawiamy na badania – mówi Katarzyna Rutkowska, prezes AC SA. Objęła funkcję w sierpniu 2008 roku. Tuż przed załamaniem rynku.

Dziś w AC o kryzysie mogą powiedzieć było – minęło. Ale we wrześniu ubiegłego roku było kiepsko. Zakładane wysokie plany sprzedaży były już wtedy zatwierdzone przez klientów, którzy nagle się wycofali i spółka została z niespotykanymi dla niej zapasami w magazynach.
Firma obciążona była także inwestycjami wartymi 20 milionów złotych, a na dodatek relacja cen gazu do cen benzyny na rynku paliwowym była wtedy niekorzystna dla autogazu. A AC zajmuje się głównie instalacjami gazowymi dla branży motoryzacyjnej. Znana i ceniona jest nawet we Włoszech – kolebce tej branży. – W łeb wzięły także plany wejścia na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych: Korzyści z tego byłyby dwa razy mniejsze niż zakładaliśmy – wyjaśnia Katarzyna Rutkowska.

Lepiej od marca

Ale zła passa to już przeszłość. Taką przynajmniej mają nadzieję. Sytuacja zaczęła się poprawiać od marca.
– Polski rynek był pierwszym, który zaczął się poprawiać, a i kolejne, zwłaszcza azjatyckie się podnoszą – mówi pani prezes. – Firma zmieniła też model organizacyjny, wzięła się ostro za marketing, a symbolem znaczenia, jaki ma w niej innowacyjność, jest zarówno plan zbudowania własnego centrum badawczo-rozwojowego, jak i awans Mariusza Łosiewicza – dyrektora ds. badań i rozwoju w AC – na stanowisko wiceprezesa firmy.
Najbliższe plany AC to utworzenie w przyszłym roku własnego centrum badawczo-rozwojowego i zatrudnienie – już w styczniu – blisko 60 osób.
Wydają, by oszczędzać

– Wstępnie oceniamy, że centrum będzie nas kosztowało około 16 milionów złotych – mówi Katarzyna Rutkowska, a wiceprezes Józef Maciorowski dodaje, że choćby dzięki możliwości testowania urządzeń we własnym laboratorium firma też dużo zaoszczędzi.
Dziś, kiedy AC już znowu sprzedaje swoją produkcję, a nie zapasy (wręcz nie nadąża z ich odbudowaniem) ludzie nie muszą już bać się braku pracy.
300 tysięcy złotych przeznaczyliśmy na roczne nagrody dla pracowników i mamy bogatszy niż przed rokiem pakiet socjalny – wylicza z satysfakcją Katarzyna Rutkowska. – W zeszłym roku maksymalna wartość bonów świątecznych to było 250 złotych, a w tym 400 złotych.

Maryla Pawlak-Żalikowska
mzalikowska@prasapodlaska.pl
Nie oddano jeszcze żadnego głosu