Babciny przysmak prosto ze sklepu

11:18 pon. 01-12-2008 — maryla

A A A

Babciny przysmak prosto ze sklepu

Ze studiów wiedział, że aby to miało sens i firma przynosiła zyski, musi poważnie zastanowić się nad wyborem branży i poszukać jakiejś niszy.

Wyższa jakość

– Z prasy dowiedziałem się, że w wielu polskich miastach powstają sklepy z wiejską żywnością. W Białymstoku niczego takiego nie było. Postanowiłem to wykorzystać.

Miał trochę oszczędności. Ale to było za mało, aby zrealizować plany. Zaryzykował i zaciągnął kredyty.

– Fakt, to trochę trudne. Bo banki nie przewidują tego, że na początku wcale się nie zarabia. A kredyt trzeba spłacać od razu, od początku – mówi.

Nie bał się konkurencji z osiedlowych ryneczków. Tego, że sery i kiełbasy sprzedawane ze stołu ustawionego na świeżym powietrzu, będą o wiele tańsze.

– Z założenia moje sklepy miały być dla klientów, który poszukują towarów dobrej jakości, z wyższej półki i – co najważniejsze – przechowywanych w higienicznych warunkach – tłumaczy.

Punktem wyjścia była ministerialna lista produktów regionalnych. To na niej na początku szukał swoich dostawców.

– Szukałem wędlin produkowanych przez niewielkie zakłady według tradycyjnych receptur: z Małopolski, Podkarpacia, Wielkopolski i Podlasia. Nawiązałem kontakty z producentami najlepszych serów z Podlasia, Suwalszczyzny i Litwy oraz tradycyjnych mrowisk i sękaczy – chwali się Popławski.

Pomógł architekt

Ważna też była lokalizacja. Na początku pan Sebastian wybrał lokal blisko centrum, tuż przy dużym sklepie spożywczym.

– To dobre miejsce. U mnie jest inny asortyment i inna atmosfera niż w zwykłym sklepie spożywczym. Dlatego mogę liczyć na klientów tego sklepu, którzy szukają czegoś więcej – mówi.

Do zaprojektowania wnętrza zatrudnił architekta.

– Pierwszy sklep jest bardzo ważne. Zależało mi, aby każde rozwiązanie dokładnie zaplanować, by później móc powielić pomysły w następnych sklepach – mówi pan Sebastian. – W tworzeniu sieci sklepów ważna jest standaryzacja.

Bo plany stworzenia sieci były już na początku. I Sebastian Popławski konsekwentnie je realizuje. Kilka miesięcy temu otworzył sklepik przy ul. Grochowej. Od kilku dni swojskie wędliny i sery można też kupować na stoisku w Galerii Białej. Właściciel Wiejskiego Przysmaku zdradza, że to jeszcze nie koniec.

– W planach mam otworzenie sklepów w kilku dużych miastach w Polsce – mówi. – Bo ja lubię działać, lubię cały czas robić coś nowego. Spokój, zastój – to nie dla mnie – przyznaje.

 

Najważniejsze to znaleźć niszę na rynku – mówi Sebastian Popławski. – W innych miastach są ekskluzywne sklepy, gdzie można kupić wędliny i sery wykonywane tradycyjnymi metodami. W Białymstoku jeszcze niedawno takiego nie było. <br>

 

Agata Sawczenko
Nie oddano jeszcze żadnego głosu