Barter zwalnia pracowników w Sokółce

14:49 śr. 26-05-2010 — maryla

A A A

Barter zwalnia pracowników w Sokółce

Sokólski terminal Barteru działa od 1997 r., a jego głównym zadaniem jest przeładunek, magazynowanie i dystrybucja gazu płynnego, węgla kamiennego oraz nawozów mineralnych.

Bo kontrole sparaliżowały firmę. - Tak się nie da ani pracować, ani inwestować – rozkłada ręce Czesław Falkowski, dyrektor sokólskiego oddziału spółki. Od lutego do tej pory przeszli przez nią strażacy, policjanci, sanepid, inspektorzy pracy i ci od ochrony środowiska.

Sokólski terminal Barteru działa od 1997 r., a jego głównym zadaniem jest przeładunek, magazynowanie i dystrybucja gazu płynnego, węgla kamiennego oraz nawozów mineralnych. Od kilku lat grupa mieszkańców miasta, którzy czują się zatruwani miałem i oparami gazu, protestuje przeciwko tej działalności.

Zobacz: To miejsce nie nadaje się do życia - skarżą się sąsiedzi terminala

Terminal spełnia wszelkie normy związane z tego typu działalnością i przewidziane dla takiego zakładu wymogi bezpieczeństwa. Dyrekcja zapewnia też, że robi wszystko, by ograniczyć uciążliwość funkcjonowania bazy dla sąsiadów – zrezygnowała z pracy nocnej, zainstalowała zraszacze wzdłuż frontu przeładunkowego, zakupiła zamiatarkę samojezdną, usuwającą pył z placu, najdalej w sierpniu zakończy budowę betonowego ogrodzenia, ograniczającego emisję hałasu i pyłów. Sieć detektorów stale monitoruje poziom stężenia gazu.
W ciągu ostatnich czterech lat Barter zainwestował w bazę ok. 9 mln zł.

Mimo to, w efekcie skarg i donosów tylko od lutego do maja odwiedziło sokólski terminal – jak mówi jego dyrekcja – sześć różnych kontroli. Kilka z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, z sanepidu, inspekcji pracy, policji, nie licząc licznych wizyt strażaków.

Kontrole to jednak nie wszystko – na pozwolenie na wykonanie niewielkich nawet inwestycji zakład musi czekać miesiącami. Tak było np. z rozbudową hali magazynowej, która miała powstać jesienią ubiegłego roku.
– Urzędnicy ze starostwa powiatowego domagali się od nas np. raportu oddziaływania środowiskowego tej inwestycji, co w ogóle nie jest wymagane w przypadku rozbudowy magazynu – nie ukrywa irytacji dyrektor Falkowski. – Mamy wrażenie, że urzędnicy pod presją mnożą kontrole i bezsensowne wymogi.

– Wyników żadnej z tych kontroli jeszcze nie mamy – dodaje szef sokólskiego Barteru – ale zdążyły one uniemożliwić nam prowadzenie normalnej działalności. W tej sytuacji zarząd spółki zmuszony jest do jej ograniczenia. Na razie o ok. 40 proc. Dotyczy to głównie węgla, ale zastanawiamy się również nad gazem. Ta masa towarowa będzie przekierowana do terminalu w Małaszewiczach.

Zobacz: 125 osób pójdzie na bruk! To szok dla całego miasta!

Właśnie za tymi ograniczeniami idą zwolnienia. Od kwietnia pracę straciło 30 osób, a do końca czerwca ta liczba ma wzrosnąć do 50. Pracę tracą spedytorzy towarów, operatorzy koparek, a także pracownicy administracyjni. Wcześniej Barter zatrudniał tu ok. 250 osób, a w sezonie do 280. To dużo jak na Sokółkę. Zwłaszcza, że drugi duży pracodawca – Sokółka Okna i Drzwi – ogranicza właśnie zatrudnienie.


Opinia
Krzysztof Żukowski,
wiceprezes BCC, kanclerz Loży w Białymstoku:
Nasze prawo jest bardzo restrykcyjne, a organów uprawnionych do kontroli firm – ponad sto! Teoretycznie istnieją przepisy regulujące nasilenie inspekcji w jednej firmie, ale – jak widać – nie działa to tak, jak trzeba. Ta sytuacja jest zadziwiająca i wygląda na zwykłą złośliwość. Oczywiście, nie o to chodzi, żeby kontroli nie było, tylko o to, aby one nie paraliżowały przedsiębiorstw. Bo czy ci, którzy te kontrole nasyłają, zatrudnią potem zwalnianych ludzi?

 

Bogdan Rogaski, prezes Barter SA
Tyle mówi się o likwidacji barier dla firm i swobodzie prowadzenia działalności, ale na przykładzie choćby naszej spółki widać, że to fikcja. Niektórzy urzędnicy mają mocno zakorzenione, rodem chyba z PRL, wrogie nastawienie do biznesu. Wlokące się w nieskończoność procedury administracyjne – uciążliwe i kosztowne, żądanie zbędnych dokumentów, nieustające kontrole - to efekt ich działania. A to właśnie od nich zależy, jak szybko można otrzymać pozwolenie na budowę i ruszyć z inwestycją. Pracodawcy tracą tylko niepotrzebnie czas i pieniądze i – ostatecznie - zniechęcają się do dalszego inwestowania. W takich warunkach nie ma mowy o wzroście gospodarczym. Tymczasem urzędnicy pozostają bezkarni, a lokalne społeczności tracę potencjalne miejsca pracy.

 

Maryla Pawlak-Żalikowska
mzalikowska@prasapodlaska.pl
0 85 7489 552
Twoja ocena: Brak Średnia: 2.7 (10 votes)

Komentarze

Barter SA

Truciciele środowiska pod przykrywką dbałości o pracowników i ich miejsca pracy migają się od odpowiedzialności! Wypowiedzi prezesa i kanclerza loży to stek bzdur! Syf jakim jest ta bandycka firma BATRER sięga zenitu!!!Zanieczyszczenie środowiska w rejonie ich działań jest kolosalne, ale nie można z nimi dać sobie rady!To przypomina mi działalność organizacji mafijnej!Wynoście się ze swoim kazachskim pseudowęglem.

przewoźnik

Odbieram czasami z BARTERU węgiel, ta firma charakteryzuje się brakiem organizacji i jednym wielkim syfem, bez konkretnych butów gumowych trudno się tam poruszać.

mieszkaniec

I widać jak jest w Polsce kilku ludzi pobudowało domy tam gdzie nie powinno ich być i teraz mają pretensję, ale jak płacili grosze za działki to im pasowało i POM, SPOMASZ, STOLARKA im nie przeszkadzała, sytuacja analogiczna do powodzi ludzie pobudowali się na polderach i teraz żądają od państwa zadość uczynienia, a z jakiej racji ja się pytam? jeżeli ktoś świadomie się decyduje na taką lokalizację. teraz wypadałoby aby ci zwolnieni ludzie z barteru przyszli do tych kilku narzekających rodzin i też żądali odszkodowań, bo z czego mają się utrzymać jak w Sokółce za wiele pracy nie ma. Jak im bardzo tak nie pasuje burmistrz powinien wysiedlić jak za komuny skoro oni zachowują się też jak za poprzedniego ustroju.
Jaki morał z tego wszystkiego? Kochaj sąsiada swego jak siebie samego!

niezmanipulowany

Mieszkańcy mieszkają od lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. W planach przestrzennych były to tereny przeznaczone pod budownictwo jednorodzinne i zagrodowe. Barter Odział Saga w Sokółce powstał w 1996r. Dopiero w 2006r. w nowym planie przestrzennym tereny na których są domy jenorodzinne zmieniono na tereny rzemieślnicze. To propagadna Burmistrza Sokółki (który sprzedał Sadze działkę gminną wraz z decyzją lokalizacyjną) uczyniła z mieszkańców przestępców budowlanych. Pana pretensje są na zasadzie pretensji do garbatego, że ma proste dzieci. A SAGA to niby nie wiedziała gdzie się buduje?
Do kotroli w Sadze doprowadziła firma METALFACH (dawniej Spomasz), której SAGA najpierw "zasrała" od góry do dołu nowiuśką halę pyłem węglowym, a później świeżo pomalowane maszyny. Tam ludzie też chcą pracować. Zdjęcia z kontroli do wglądu w Starostwie Powiatowym w Sokółce Wydział Ochrony Środowiska. I to dzięki prawnikom z firmy METALFACH skończyło się robieje jaj przez przedstawianie przez SAGĘ sfałszowanych raportów, badań środowiska przez akredytowane laboratoria itd..
Co do wykupu mieszkań, to mieszkańcy od dawna tego żądają od Burmistrza Sokółki i BARTER-u, ale obaj wolą inwestować w środowisko. Burmistrz wycina drzewa i sadzi nowe oraz stroi swego "ciula", gdy w Gminie kryzys. Barter woli wybudować mur, niż nabyć mieszkania i zasiedlić przylnymi sąsiadami lub zburzyć. Ich pieniądze, ich sprawa.
Całkowicie się zgadzam co do morału. Kochaj sąsiada swego jak siebie samego i bez wiedzy jego nie rób potajemnego szwindla na szkodę jego. To ostatni to przytyk do Barteru, że wszystkie pozwolenia uzyskała w ścisle tajnym postępowaniu administracyjnym. Do dziś Barter walczy z mieszakńcami, a nie problemem. Kolejne skargę firmy BARTER żądającej pozbawienia mieszkańców prawa strony postępowania administracyjnego rozpatrywać będzie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku w dniu 08 czerwca 2010r. Serdecznie zapraszam obrońców miejsc pracy. Zamiast SAGI możemy przecież urządzić składowisko azbestu, odpadów radioaktywnych itd. Polska A i B oraz Unia tylko czekają na taką możliwość.
Odsyłam też do reportażu Radia Białystok "Emisja niezorganizowana". Barter od zawsze odmawiał komentarzy, a sam nawet nie zapewnił mieszkańcom wypowiedzi i ustosunkowania się do zarzutów.
Z poważaniem
pełnomocnik mieszkańców