Deficyt budżetowy: Spokojnie, to tylko przesunięcie kwot
Deficyt budżetowy: Spokojnie, to tylko przesunięcie kwot
Kurier Poranny: Zaraz po komunikacie ministra Rostowskiego o wzroście deficytu budżetowego, ekonomiści komentowali, że doprowadzi to do osłabienia złotego i może wywołać zamęt na giełdzie. Tymczasem dziś ani kursy specjalnie nie drgnęły, ani na parkiecie nie widać śladów paniki.
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi: Po pierwsze, nie wszyscy ekonomiści przewidywali osłabienie złotego czy niepokoje na giełdzie. Ja na swoim blogu oceniałem, że nic się nie wydarzy. I nic się nie wydarzyło.
Skąd to przekonanie?
– Moim zdaniem wzrost tej kwoty z 27 miliardów jest przede wszystkim wynikiem przesunięcia pieniędzy z jednej szuflady do drugiej. Wynika z włączenia do budżetu centralnego Krajowego Funduszu Drogowego oraz części dotacji na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Czyli minister Rostowski usunął kreatynwną księgowość. I tyle. A w dodatku deficyt finansów publicznych ma być tylko o 1 proc. wyższy niż zakładano wcześniej: nie przekroczy poziomu 7 proc. PKB.
Czyli nie oznacza to, że jest fatalnie z gospodarką? Jakie dalsze ruchy rządu Pan przewiduje?
– Tak. Po pierwsze nie jest tak źle. A po drugie sądzę, że minister zechce nam teraz przedstawić rządową ścieżkę dojścia do zmniejszenia deficytu. Zapowie np. poważną reformę finansów publicznych, którą będzie chciał przyjąć, uwaga: po wyborach prezydenckich Po takim manewrze, po pierwsze mogłoby zapanować przekonanie, że w latach 2011 i 2012 będzie wspaniale. A po drugie – wiązałoby to nadzieje wyborców z jedną, wiadomo czyją kandydaturą.
Nie wiem, czy minister Rostowski tak zrobi, ale ja tak bym właśnie zrobił na jego miejscu.



Delicious
Digg
Facebook
Google
Technorati