Donald Tusk o planach finansowych rządu: polskie rodziny nie będą obarczone nadmiernym ciężarem

19:29 śr. 04-08-2010 — maryla

A A A

Donald Tusk o planach finansowych rządu: polskie rodziny nie będą obarczone nadmiernym ciężarem

Deficyt budżetowy według rządu (kliknij, żeby powiększyć)

Będą podwyżki dla nauczycieli, waloryzacja rent i emerytur, a polskie rodziny nie będą obarczone nadmiernym ciężarem – zapowiedział w Sejmie premier Donald Tusk.
- I żywność i prowadzenie działalności gospodarczej staną się droższe - twierdzi jednak prof. Robert Ciborowski z Uniwersytetu w Białymstoku.

Maksymalny dopuszczalny deficyt budżetowy w przyszłym roku wyniesie 45 mld zł, w 2012 roku – 40 mld zł, zaś w 2013 roku – 30 mld zł. Tak zakłada Wieloletni Plan Finansowy Państwa. Projekt wskazuje także, że w perspektywie dług publiczny nie przekroczy 55 proc. produktu krajowego brutto. Przypomnijmy, rząd chce wprowadzić od przyszłego roku trzy stawki VAT – 5, 8 i 23 procent.

Zobacz: Stawki VAT pójdą w górę. Już od przyszłego roku

Jeżeli nie przeprowadzi się reform finansów publicznych i nie zatrzyma rosnącego lawinowo długu publicznego, to nie ma na to najmniejszych szans, by deficyt budżetowy zmniejszał się tak, jak zakłada rząd – uważa prof. Robert Ciborowski, dziekan Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku. – Swoją drogą, nie za bardzo wiem, dlaczego ma się zmniejszać po podwyżce podatku VAT.
Prof. Ciborowski dodaje, że podnoszenie podatków wręcz nakręca zadłużenie.
– Nie przewiduję, żeby ono się zmniejszało, chyba że nagle zaskoczy nas bardzo wysoki wzrost gospodarczy jak w Chinach – komentuje. – Ale nie podejrzewam, aby tak było. Raczej wszyscy się spodziewają drugiego dna kryzysu.

Minister finansów Jacek Rostowski powiedział wczoraj w Sejmie, że podniesienie VAT-u nie spowoduje podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, ponieważ obniżenie deficytu pozwoli na ich niepodnoszenie. Ekonomiści są zupełnie innego zdania.

– Podniesienie podatków spowoduje to, że będziemy mieli wyższą inflację, więc lada moment Rada Polityki Pieniężnej zastanowi się nad tym, czy nie podnieść stóp procentowych. To momentalnie o kilka miliardów podniesie obsługę zadłużenia – twierdzi Robert Ciborowski.

Jego zdaniem żywność – wbrew zapewnieniom rządu – i tak podrożeje. Poza tym prowadzenie działalności gospodarczej stanie się droższe. Żadne podnoszenie podatków nigdy niczego dobrego nie przynosiło. – Jest to dobre chyba tylko z perspektywy rządu – ocenia ekspert.

Zobacz: Wyższa akcyza to mniejsze dochody - twierdzi prof. Robert Ciborowski.

Premier Donald Tusk zapowiedział, że jesienią rząd przedstawi pakiet ustaw związanych z reformą finansów publicznych.
– W naszej ocenie, nasze propozycje wystarczają, by Polskę przeprowadzić przez ten czas kryzysu – powiedział premier.
Donald Tusk stwierdził też, że polska gospodarka stała się synonimem powodzenia i sukcesu. Podkreślił, że dyscyplina finansów publicznych w Polsce wzrośnie. Zaznaczył, że na tle innych państw jest i tak wysoka, choćby dlatego, że mamy zapisane konstytucyjne progi ostrożnościowe (to stosunek długu publicznego do PKB).

Jak wyjaśnia dr Anatoliusz Kopczuk z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku, z punktu widzenia rządu, jeśli jest dziura w budżecie, to trzeba ją załatać i szuka się przy tym sposobu najmniej dotkliwego. Choć trudno powiedzieć, czy podwyżka VAT-u to najlepszy sposób.
Nie należy się jednak spodziewać, że nagle wszystkie ceny pójdą gwałtownie w górę – uspokaja Anatoliusz Kopczuk.

Minister finansów uważa, że dzięki Wieloletniemu Planowi Finansowemu Państwa finanse Polski będą jeszcze bezpieczniejsze. Jak zaznaczył, strategia związana z Planem będzie spokojnie, ale w stanowczy sposób wprowadzana przez następne lata. Zapewnił, że tak, jak nie było żadnej katastrofy po nowelizacji budżetu w 2009 r., tak w tym przypadku żadnej katastrofy nie będzie. Jego zdaniem, gdyby nie obniżki podatków w latach 2006-2007, to w 2010 r. dochody państwa byłyby o 40 mld zł większe niż są. Powiedział też, że obniżeniu podatków powinno wówczas towarzyszyć zmniejszenie wydatków.

Opinia
Prof. Robert Ciborowski,
dziekan Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku
To zależy, z której strony patrzeć na to, czy polska gospodarka jest synonimem sukcesu. W ubiegłym roku, jak był kryzys, to mieliśmy wzrost gospodarczy. Jeśli zaś popatrzymy głębiej, czyli i na strukturę gospodarki i na kwestię długu publicznego, jak też finansów publicznych, to niestety nie wygląda to dobrze w porównaniu do innych krajów. Powiedziałbym, że dużo gorzej. A że nam się jakoś udaje i mamy wskaźniki makroekonomiczne niezłe, to trzeba pogratulować przedsiębiorcom.

Piotr Walczak, (PAP)
pwalczak@prasapodlaska.pl
tel. 85 748 96 60
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (2 głosy)

Komentarze

Oni tego nie zrozumieją, żeby

Oni tego nie zrozumieją, żeby wypłacali sobie pensje od zysku to możliwe, że dotarło by do nich, że zysk przynosi obrót, nie wyższa cena.