Donald Tusk o planach finansowych rządu: polskie rodziny nie będą obarczone nadmiernym ciężarem
Donald Tusk o planach finansowych rządu: polskie rodziny nie będą obarczone nadmiernym ciężarem
Będą podwyżki dla nauczycieli, waloryzacja rent i emerytur, a polskie rodziny nie będą obarczone nadmiernym ciężarem – zapowiedział w Sejmie premier Donald Tusk.
- I żywność i prowadzenie działalności gospodarczej staną się droższe - twierdzi jednak prof. Robert Ciborowski z Uniwersytetu w Białymstoku.
Maksymalny dopuszczalny deficyt budżetowy w przyszłym roku wyniesie 45 mld zł, w 2012 roku – 40 mld zł, zaś w 2013 roku – 30 mld zł. Tak zakłada Wieloletni Plan Finansowy Państwa. Projekt wskazuje także, że w perspektywie dług publiczny nie przekroczy 55 proc. produktu krajowego brutto. Przypomnijmy, rząd chce wprowadzić od przyszłego roku trzy stawki VAT – 5, 8 i 23 procent.
Zobacz: Stawki VAT pójdą w górę. Już od przyszłego roku
– Jeżeli nie przeprowadzi się reform finansów publicznych i nie zatrzyma rosnącego lawinowo długu publicznego, to nie ma na to najmniejszych szans, by deficyt budżetowy zmniejszał się tak, jak zakłada rząd – uważa prof. Robert Ciborowski, dziekan Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku. – Swoją drogą, nie za bardzo wiem, dlaczego ma się zmniejszać po podwyżce podatku VAT.
Prof. Ciborowski dodaje, że podnoszenie podatków wręcz nakręca zadłużenie.
– Nie przewiduję, żeby ono się zmniejszało, chyba że nagle zaskoczy nas bardzo wysoki wzrost gospodarczy jak w Chinach – komentuje. – Ale nie podejrzewam, aby tak było. Raczej wszyscy się spodziewają drugiego dna kryzysu.
Minister finansów Jacek Rostowski powiedział wczoraj w Sejmie, że podniesienie VAT-u nie spowoduje podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, ponieważ obniżenie deficytu pozwoli na ich niepodnoszenie. Ekonomiści są zupełnie innego zdania.
– Podniesienie podatków spowoduje to, że będziemy mieli wyższą inflację, więc lada moment Rada Polityki Pieniężnej zastanowi się nad tym, czy nie podnieść stóp procentowych. To momentalnie o kilka miliardów podniesie obsługę zadłużenia – twierdzi Robert Ciborowski.
Jego zdaniem żywność – wbrew zapewnieniom rządu – i tak podrożeje. Poza tym prowadzenie działalności gospodarczej stanie się droższe. Żadne podnoszenie podatków nigdy niczego dobrego nie przynosiło. – Jest to dobre chyba tylko z perspektywy rządu – ocenia ekspert.
Zobacz: Wyższa akcyza to mniejsze dochody - twierdzi prof. Robert Ciborowski.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że jesienią rząd przedstawi pakiet ustaw związanych z reformą finansów publicznych.
– W naszej ocenie, nasze propozycje wystarczają, by Polskę przeprowadzić przez ten czas kryzysu – powiedział premier.
Donald Tusk stwierdził też, że polska gospodarka stała się synonimem powodzenia i sukcesu. Podkreślił, że dyscyplina finansów publicznych w Polsce wzrośnie. Zaznaczył, że na tle innych państw jest i tak wysoka, choćby dlatego, że mamy zapisane konstytucyjne progi ostrożnościowe (to stosunek długu publicznego do PKB).
Jak wyjaśnia dr Anatoliusz Kopczuk z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku, z punktu widzenia rządu, jeśli jest dziura w budżecie, to trzeba ją załatać i szuka się przy tym sposobu najmniej dotkliwego. Choć trudno powiedzieć, czy podwyżka VAT-u to najlepszy sposób.
– Nie należy się jednak spodziewać, że nagle wszystkie ceny pójdą gwałtownie w górę – uspokaja Anatoliusz Kopczuk.
Minister finansów uważa, że dzięki Wieloletniemu Planowi Finansowemu Państwa finanse Polski będą jeszcze bezpieczniejsze. Jak zaznaczył, strategia związana z Planem będzie spokojnie, ale w stanowczy sposób wprowadzana przez następne lata. Zapewnił, że tak, jak nie było żadnej katastrofy po nowelizacji budżetu w 2009 r., tak w tym przypadku żadnej katastrofy nie będzie. Jego zdaniem, gdyby nie obniżki podatków w latach 2006-2007, to w 2010 r. dochody państwa byłyby o 40 mld zł większe niż są. Powiedział też, że obniżeniu podatków powinno wówczas towarzyszyć zmniejszenie wydatków.
Opinia
Prof. Robert Ciborowski,
dziekan Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku
To zależy, z której strony patrzeć na to, czy polska gospodarka jest synonimem sukcesu. W ubiegłym roku, jak był kryzys, to mieliśmy wzrost gospodarczy. Jeśli zaś popatrzymy głębiej, czyli i na strukturę gospodarki i na kwestię długu publicznego, jak też finansów publicznych, to niestety nie wygląda to dobrze w porównaniu do innych krajów. Powiedziałbym, że dużo gorzej. A że nam się jakoś udaje i mamy wskaźniki makroekonomiczne niezłe, to trzeba pogratulować przedsiębiorcom.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Zgłoś nadużycie
- Wersja do wydruku



Delicious
Digg
Facebook
Google
Technorati
Komentarze
Oni tego nie zrozumieją, żeby
Oni tego nie zrozumieją, żeby wypłacali sobie pensje od zysku to możliwe, że dotarło by do nich, że zysk przynosi obrót, nie wyższa cena.