e-Podlasie. TR@NSPOD: jest nowy plan dla Podlasia.
e-Podlasie. TR@NSPOD: jest nowy plan dla Podlasia.
Dobrze wykorzystany internet może podnieść jakość życia nawet w najmniejszych miejscowościach regionu – mówi Krzysztof Głomb, prezes Stowarzyszenia „Miasta w Internecie” w rozmowie z Marylą Pawlak-Żalikowską
Przypomnijmy cel projektu TR@NSPOD.
– TR@NSPOD miał odpowiedzieć na pytanie o sens bardzo kosztownych wydatków i inwestycji oraz jaka jest wizja połączenia tych nowych technologii z konkretnymi procesami rozwojowymi zachodzącymi w regionie. Np. jeśli mówimy o rozwoju gospodarczym woj. podlaskiego, to powinniśmy się zastanowić, jak możemy go przyspieszyć dzięki ICT. Jeśli mówimy o podniesieniu poziomu edukacji, to zastanówmy się, jakie technologie nam pomogą.
My mówiąc o informatyzacji, czujemy się ciągle nienasyceni sprzętowo i technologicznie. Zwłaszcza na Podlasiu, gdzie internet nie dociera w wiele miejsc.
– To przecież nadmierne uproszczenie. Na obszarze Polski Wschodniej Podlasie jest zdecydowanie powyżej średniej, jeśli chodzi o dostęp do komputerów i internetu. Z punktu widzenia wskaźników statystycznych powinno się ten region wręcz umieszczać w wyższej lidze. Tylko co z tego wynika? Że ludziom się lepiej żyje? A firmy korzystają z technologii IT? Nic bardziej mylnego. Wysokie średnie regionu buduje przede wszystkim administracja – unikalna na skalę krajową pod względem nasycenia komputerami i dostępu do internetu. Dlatego można powiedzieć, że wysokie wydatki, które są planowane na lata 2010-2013 na tzw. elektroniczną administrację, są mało uzasadnione. Powiedzmy to jasno – 88 procent pracowników instytucji sektora publicznego w woj. podlaskim posiada komputery, a 84 proc. korzysta z internetu! Z usług administracji przez internet chce korzystać kilkanaście procent mieszkańców – czy nie ma zatem ważniejszych celów dla inwestowania w teleinformatykę? Oczywiście są. I projekt TR@NSPOD je wskazał.
Badaliście, czy np. nasze szkoły, punkty doradztwa rolniczego czy sami rolnicy są równie dobrze wyposażeni?
– Najpoważniejszą barierą w korzystaniu z nowych technologii informatycznych w woj. podlaskim nie jest brak sprzętu czy dostępu do internetu, a deklarowany przez ludzi brak potrzeby i umiejętności korzystania z tych narzędzi. Rozwój Podlasia dzięki inwestycjom teleinformatycznym nastąpi wtedy, gdy posiadający cyfrowe umiejętności mieszkańcy będą chętnie korzystali z systemów informatycznych i e-usług zbudowanych z myślą o korzyściach biznesu i lepszej jakości życia wszystkich. Np. o świadczeniu popłatnych usług i sprzedaży produktów lub o wygodnym życiu na wsi.
Naszym zdaniem wsparcia wymagałyby trzy lub cztery obszary aktywności mieszkańców.
Po pierwsze trzeba się zastanowić, w jaki mądry sposób skorzystać z pieniędzy, które są do dyspozycji władz publicznych na rozwój wsi i wsparcie rolników. Żeby potrafili w internecie zrealizować wiele swoich źyciowych potrzeb związanych z powiązaniami kooperacyjnymi, zakupami i sprzedażą tego, co wyprodukują.
Druga grupa zadań dotyczy turystyki. Podlascy ekonomiści bardzo wiele piszą o tym, że agroturystyka i turystyka zdrowotna powinny być motorami rozwoju województwa. I właśnie w tym obszarze – ale z biznesowym podejściem – powinny nastąpić istotne inwestycje. Na początek zbudujmy platformę wsparcia dla mikro– i małych przedsiębiorców turystycznych, w tym planer turystyczny, które pomogą im sprzedawać usługi i produkty turystyczne regionu, które trzeba zbudować wspólnie.
Planer, czyli co praktycznie?
– W województwie jest ponad tysiąc osób prowadzących usługi turystyczne. Na ogół promują się indywidualnie. W rezultacie mieszkaniec innego województwa czy kraju, żeby kupić kilkudniową wycieczkę po Suwalszczyźnie czy czterodniowy pobyt w Puszczy Białowieskiej, musi odwiedzić dziesiątki stron turystycznych. Tymczasem te oferty powinny być sprzedawane jak wycieczki objazdowe po Egipcie lub podróż do zamków nad Loarą.
Informatyka jest jądrem nowoczesnego przemysłu turystycznego, który opiera się na takich platformach promocyjno-rezerwacyjnych. Na Podlasiu ich nie ma. I nie ma konkretnego projektu ukierunkowanego na stworzenie takiego systemu. A jednocześnie chcemy wydać 60 mln zł na e-administrację, dzięki której nie przybędzie w budżecie województwa ani jedna złotówka.
Kto ma się zająć stworzeniem i utrzymać taką platformę?
– Z analiz ekspertów projektu TR@NSPOD wynika wyraźnie postulat decentralizacji e-rozwoju województwa. Czyli tego rozwoju, który dokonuje się dzięki sensownym i skutecznym wdrożeniom różnych rozwiązań informatycznych. Taki rozwój powinien być celem władz – nie kupowanie komputerów lub oprogramowania dla administracji czy szpitali.
Decentralizacja powinna polegać na budowaniu centrów kompetencji w Białymstoku, ale i – co podkreślam – w Suwałkach czy Łomży. Po to, żeby wyzwolić w nich impuls rozwojowy dzięki specjalizacji w dziedzinach związanych z nowymi technologiami. W Suwałkach są już dziś i plany techniczne parku naukowo-technologicznego, i pieniądze na jego budowę. Ale to głównie środki na infrastrukturę. Dlaczego zatem nie zlokalizować tam subregionalnego centrum np. e-zdrowia czy edukacji cyfrowej potrzebnych bardzo regionowi? Razem z podlaskimi samorządowcami takie centra widzieliśmy w Hiszpanii i we Włoszech. Są one szansą rozwojową dla tych miejscowości. Ściągną tam młodych specjalistów z różnych stron Polski, którzy już za chwilę w Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu nie znajdą dla siebie miejsca, bo nie chcą się boksować z ostrą konkurencją. Wolą inne życie.
Dziś świat to globalna wioska. Aby przyciągnąć dobre kadry lub zachęcić do powrotu w rodzinne strony mądrych absolwentów z Łomży czy Suwałk, musimy konkurować z innymi ośrodkami jakością życia i ofertą pracy w nowoczesnych firmach. Budowa subregionalnych centrów kompetencji, przy zachowaniu metropolitalnej funkcji Białegostoku, jest jednym z kroków w tym kierunku.
Zna Pan przypadki takiego oderwania się od lokalnych patriotyzmów, gdzie punkt ciężkości przesunięty jest poza stolicę województwa i nie jest to odbierane jako jej słabość?
– Dobra polityka regionalna, polityka zrównoważonego rozwoju polega na umiejętności różnicowania funkcji, jakie pełnią różne ośrodki w województwie. Niech więc w jednym miejscu w Suwałkach powstanie centrum e-turystyki, a w drugim e-zdrowia. A w Białymstoku – zarządzania sieciami teleinformatycz-nymi. Powtórzę – to sprawdzony europejski model.
Popatrzmy na Koszalin i Szczecin: jest tam konkurencja, która ma uzasadnienia historyczne, ale władze województwa doprowadziły do tego, że główne projekty są realizowane przez liderów kompetencji z podziałem na specjalizacje tematyczne.
W wyniku Projektu TR@NSPOD powstało Podlaskie Partnerstwo dla eRozwoju. Czy to twór trwały czy rozwiązuje się razem z projektem?
– Partnerstwo ma być jednym z trwałych rezultatów projektu. Nawiązuje do modelu, którego nauczyliśmy się od wiodących regionów Unii, mających doświadczenie w tym zakresie. To niezwykle ważny element ich mapy instytucjonalnej – władze publiczne mają partnera, z którym konsultują decyzje zapadające w strategicznych kwestiach. Partnerstwo służy im opiniami i mobilizuje elektorat pozytywnej transformacji. Mam nadzieje, że partnerstwo będzie właśnie takim elementem krajobrazu zarządzania e-rozwojem podlaskiego regionu, zaakceptowanym przez władze województwa.
Co jeszcze po sobie pozostawiacie?
– Szczególnie ważna jest według nas inicjatywa pod hasłem Podlaski Internet Równych Szans, która służy przeciwdziałaniu wykluczeniu cyfrowemu. Dzięki niej w kilkunastu gminach blisko pięciuset rodzinom w trudnej sytuacji ekonomicznej i posiadającym dzieci w wieku szkolnym zostaną zapewnione komputery, dostęp do internetu i szkolenia.
Żeby wejść w taki projekt gmina musi dołożyć 15 procent ze swojego budżetu. Są przypadki, gdy radni (np. w Knyszynie) decydowali, że bardziej racjonalnie będzie skierować pieniądze na drogi czy wodociągi. Jakie argumenty przeciwstawiłby Pan takiemu rozumowaniu?
– W centrum uwagi naszych działań jest dziecko w wieku szkolnym i jego rodzice. Jeżeli radni uważają, że wybudowanie 200 m chodnika jest ważniejsze niż danie życiowej szansy 30 czy 50 młodym ludziom i ich rodzinom, to jest to ich suwerenny wybór. Ale zapewniam, że zły co do zasady. Nie od dziś wiadomo, że rozwój gmin wiejskich nie jest tak silnie warunkowany jakością dróg, po których się jeździ, jak tym, co mają w głowach ich mieszkańcy. Mitem jest, że dziś można sobie wyobrazić postęp edukacyjny na wsi bez internetu. Umiejętne i rozsądne z niego korzystanie powinno być priorytetem edukacji i podnoszenia szans młodych ludzi na rynku pracy. Niezrozumienie tego faktu jest często powodem, dla którego ludzie, którzy mogliby się wyrwać z wykluczenia społecznego, ciągle w nim pozostają.
Na szczęście nasz projekt i sumienne tłumaczenie dobrych stron zmian cywilizacyjnych znacznej grupie samorządowców trafiły do przekonania – wójtowie zaczęli się tym interesować.



Delicious
Digg
Facebook
Google
Technorati