Ełcki bazar. Tani choć bez podróbek.

10:00 pon. 08-02-2010 — Tzebr

A A A

Ełcki bazar. Tani choć bez podróbek.

Ewelina Dargiewicz (po prawej) i jej mama Małgorzata są już wyczulona na podróbki ciuchów. Na bazarze nie szukają markowych firm.

Zamiast zakupów w markowych sklepach wielu klientów ubiera się na bazarze. Wybierają tańsze produkty, mniej znanych firm.

Ełczanin sprzedawał na Allegro viagrę z gipsu, mieszkaniec Olecka produkował na masową skalę fałszywą colę i „markowe” proszki do prania. Podrobić można prawie wszystko. Ale gorzej ze sprzedażą.

Skąpy traci dwa razy
– Minęły czasy, gdy na straganie leżały tanie wranglery i levisy. Kary były tak ogromne, że nikt teraz nie ryzykuje handlu podróbkami – mówi ełczanin sprzedający dżinsy na miejskim bazarze.
– Ale już za 30 złotych można kupić spodnie dobrej jakości – dodaje inny handlarz.
Ełczanie są oszczędni i nieufni. Ci pierwsi kupują na targowisku. Drudzy wierzą w klasę dobrej marki i odwiedzając firmowe stoiska.
– To trwałość i wygoda – twierdzi Paweł Szymański, klient jednego z ełckich sklepów sportowych. – Drogo? A jeśli buty z rynku rozpadają się po miesiącu i trzeba kupić nowe, to wyjdzie znacznie drożej. Skąpy dwa raz traci .
– W sklepie firmowym jest paragon i gwarancja. Na bazarze szukaj wiatru w polu – dodaje Joanna Cybulska.
Firmowy szyld zobowiązuje i daje gwarancję oryginalności produktu.
Sprzedaż podrobionego towaru jest niemożliwa. Mamy jednego dostawcę. Wprowadzenie na półkę podróbki oznacza zabranie nam licencji – mówi Dorota Majdecka, sprzedawczyni ze sklepu Wrangler w Ełku.
Za oryginalne dżinsy trzeba jednak zapłacić ok. 270 zł, a przy końcówkach kolekcji 160 zł. To dla wielu ełczan zbyt wysokie ceny. Dlatego klienci szukają czegoś, co nie musi być opatrzone markową etykietą.
– To przyzwyczajenie i oszczędność – twierdzi Małgorzata Dargiewicz poszukująca na targowicy dobrych i tanich spodni dla córki.

Kupuj, ale na własne ryzyko
– Moja marka to Croop i tylko w sklepie firmowym. Ale tu też są fajne ciuchy – przytakuje mamie Ewelina Dargiewicz.
Kupowanie towaru niepewnego pochodzenia jest obarczone ryzykiem.
– Tylko paragon daje klientowi możliwość dochodzenia swoich praw, wynikających choćby z gwarancji – przestrzega Dariusz Dracewicz, powiatowy rzecznik konsumentów.
Policjanci ciągle znajdują jednak podróbki, zazwyczaj w melinach i u paserów. Najczęściej papierosów i alkoholu.
– Ełczanie są świadomi ryzyka, jakie niesie sprzedaż podrobionych towarów – komentuje pracę kolegów z przestępczości gospodarczej Monika Bekulard, rzeczniczka ełckiej policji.
Pokusa jednak jest olbrzymia. W ubiegłym tygodniu mundurowi z Olecka namierzyli i zlikwidowali nielegalną rozlewnię coli. 49-letni olecczanin wyprodukował co najmniej 80 tys. litrów pseudocoli.
Rok temu w ręce policji wpadł 44-letni mieszkaniec Ełku, który sprzedawał na Allegro fałszywe środki na potencję. Ekspertyza wykazała, że były z gipsu.

Kazimierz Radzajewski
kradzajewski@wspolczesna.pl
Fot. K. Radzajewski
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (2 głosy)