Firma Roku. Cymes najlepszy drugi rok z rzędu - podbijają region chlebem
Firma Roku. Cymes najlepszy drugi rok z rzędu - podbijają region chlebem
Muszę coś zrobić, aby za rok znowu nie wygrać – żartuje Adam Ołów, właściciel firmy Cymes. – Bo ludzie się zniechęcą i przestaną się zgłaszać do Top Biznesu.
Firma, mimo kryzysu, wciąż się rozwija. – Owszem, odnotowujemy pewien spadek sprzedaży droższych ciast, takich jak choćby sękacze, ale nasz chleb czy bułki wciąż są kupowane – mówi Adam Ołów. – Naprawdę, nie jest źle.
Na pomysł założenia firmy Adam Ołów wpadł w 1993 roku. Myślał o jakiejś spożywczej produkcji, ale nie do końca wiedział jakiej. Pieczywo wybrał trochę przypadkowo.
Wkrótce niewielki okrągły bochenek podbił Suwałki. Bo tak smacznego chleba tu jeszcze nie było. Jego zaletą było też to, że nie tracił specjalnie na świeżości nawet następnego dnia.
Na podbój stolic
Firma zaczęła się szybko rozwijać. Do chleba i bułek dorzuciła różnego rodzaju wyroby cukiernicze.
Konkurencja jednak nie spała. W Suwałkach, bliższych i dalszych okolicach powstawały kolejne piekarnie. Był czas, że Adam Ołów patrzył w przyszłość ze sporym niepokojem.
Wyścig o suwalski rynek jednak ostatecznie wygrał. Dziś Cymes jest tutaj prawdziwym potentatem. Po piekarni w Suwałkach utworzył kolejne – w Białymstoku i Olsztynie. Ta ostatnia, to najnowsze dziecko Cymesu.
– Rynek jest trudny, konkurencja spora, ale jakoś dajemy sobie radę – mówi Adam Ołów. – Z naszymi wyrobami docieramy już nawet do Ostródy.
Jak tak dalej pójdzie, firma opanuje dwa duże województwa – podlaskie i warmińsko-mazurskie.
Cymes produkuje już 30 rodzajów chleba, drugie tyle bułek i mnóstwo wyrobów cukierniczych – od ciasteczek, ciast i pączków po sękacze.
Najlepiej sprzedaje się chleb baltonowski. Rocznie – kilka milionów bochenków. Potem są bułki pszenne. Zaraz za nimi bułki słodkie, ciasta i chleby mieszane.
Co zrobić, aby to wszystko smakowało klientom?
– Potrzeba serca i dużo wyobraźni – mówią pracownicy Cymesu. – Żeby zrobić dobry zaczyn na chleb należy brać pod uwagę wiele różnych danych. Ważne jest choćby ciśnienie atmosferyczne. Chodzi o to, aby zaczyn zbyt szybko nie opadł.
Tacy pracownicy to skarb
Adam Ołów mówi, że pracownicy, to jego największy majątek. Bez nich sukces firmy nie byłby możliwy. Dzisiaj Cymes zatrudnia 240 osób – czyli więcej niż rok temu. Najlepsi zarabiają po około 3 tys. zł miesięcznie. Średnie wynagrodzenie waha się natomiast między 1,5 a 2 tys. zł.
W ostatnich miesiącach firma zainwestowała w dwa nowe ciągi technologiczne. Jeden służby do smażenia pączków. Jest bardzo wydajny – w ciągu godziny dwaj pracownicy mogą wytworzyć nawet do dwóch tysięcy pączków.
Drugi ciąg przeznaczony jest do produkcji słodkich bułek o najróżniejszych smakach. Przez godzinę można wyprodukować nawet 1,5 tysiąca drożdżówek.
Firma też coraz bardziej się komputeryzuje.
– Chleb z komputera? W pewnym sensie tak – mówi Adam Ołów. – Chodzi na przykład o kontrolę procesów produkcyjnych czy dawkowanie poszczególnych składników.
Co dalej?
– Na razie musimy ogarnąć to, co już mamy – mówi Adam Ołów. – Wszak teren naszego działania jest bardzo rozległy. Będziemy starali się wzmacniać swoją pozycję na Suwalszczyźnie, Białostoczyźnie i dalej podbijać województwo warmińsko-mazurskie. Zobaczymy, dokąd w tym naszym marszu uda się dojść.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
- Zgłoś nadużycie
- Wersja do wydruku



Delicious
Digg
Facebook
Google
Technorati