Firmy o czystych rękach, czyli społeczna odpowiedzialność biznesu

19:18 pon. 14-09-2009 — maryla

A A A

Firmy o czystych rękach, czyli społeczna odpowiedzialność biznesu

Większość firm stosuje społeczną odpowiedzialność biznesu tylko wtedy, gdy widzi w tym jakąś korzyść - mówi dr Barbara Mazur, wykładowca etyki Wydziału Zarządzania Politechniki Białostockiej.

O społecznej odpowiedzialności biznesu z dr Barbarą Mazur, etykiem, rozmawia Wojciech Nowicki.

Wojciech Nowicki: Biznes uznaje się przede wszystkim za sposób na robienie pieniędzy. I to jak najtańszym kosztem. Gdzie tu miejsce na społeczną odpowiedzialność?

dr Barbara Mazur, wykładowca etyki biznesu Wydziału Zarządzania Politechniki Białostockiej: Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku za cel wszelkiej działalności gospodarczej uważano dochód. Bo im większy zysk wypracuje firma, tym więcej odprowadzi w postaci podatków. Ich podziałem natomiast zajmą się specjalnie powołane do tego instytucje, które mają ku temu większe kompetencje niż samo przedsiębiorstwo. Pojęcie społecznej odpowiedzialności pojawiło się jako opozycja do tego, nakierowanego wyłącznie na profit, podejścia.

Nie znam menedżera, który uznawałby swoją firmę za instytucję charytatywną...

- Zysk pozostaje wprawdzie ważnym elementem działalności przedsiębiorstwa, ale to tylko jeden z aspektów prowadzenia biznesu. Powstała angielska koncepcja trzech "P", zgodnie z którą firma odpowiada za profit (zysk), ale także people (ludzi) oraz planete (środowisko naturalne). Ludzie to nie tylko zresztą zatrudnieni w przedsiębiorstwie. Każdy z nas jest przecież związany z wieloma firmami, nawet jeśli nie jest ich pracownikiem, ani nie kupuje ich produktów. Jeśli mieszkamy w pobliżu fabryki, która zatruwa środowisko, to wpływa ona bezpośrednio na jakość naszego życia. Ludzie także mają wpływ na firmę - nie będąc jej klientami. Ekolog, na przykład, może sprzeciwiać się istnieniu truciciela i walczyć o zamknięcie takiego przedsiębiorstwa.

Przeprowadzała Pani badania w wielu podlaskich firmach. Czy nasi lokalni biznesmeni poczuwają się do społecznej odpowiedzialności?

- Na pewno na takiej polityce wygrywa British American Tobacco z Augustowa. Firma ma bardzo rozbudowany program społecznej odpowiedzialności: wobec klientów, pracowników, a także lokalnej społeczności. BAT wygrywa zresztą różne konkursy i rankingi na firmę fair play. Chociaż jej produkt nie każdemu musi być w smak.

Można odnieść wrażenie, że społeczną odpowiedzialnością podpierają się właśnie firmy, nazwijmy je "kontrowersyjne" - koncerny paliwowe, zbrojeniowe, producenci alkoholi...

- Bank Światowy przeprowadził niedawno badania kilkuset europejskich, w tym polskich, czeskich i słowackich firm. I okazało się, że ogromna większość stosuje społeczną odpowiedzialność biznesu tylko, jeśli widzi w tym bezpośrednią korzyść - na przykład wykorzystuje ją do poprawy swego wizerunku. 

Jak, wobec tego, odróżnić takich "udawanych" społeczników od autentycznie odpowiedzialnych firm?

- Na giełdzie amerykańskiej istnieją na przykład indeksy odpowiedzialności, prowadzone są rankingi firm. Jeżeli ktoś nie życzy sobie inwestować np. w zbrojeniówkę, może wybrać sobie firmę o jego zdaniem - "czystych rękach". Do grupy tych firm nie mogą np. trafić przedsiębiorstwa, których "szkodliwa społecznie" działalność wynosi więcej niż 10 proc. ogółu ich produkcji.

Co może skłonić firmę do stania się odpowiedzialną?

- Na początku przedsiębiorstwa nie zdają sobie sprawy, że działają bezprawnie, wręcz oszukują. W naszym regionie też nie brakuje przecież pracodawców zatrudniających ludzi "na czarno". Na kolejnym etapie rozwoju przedsiębiorstwa przestrzegają wprawdzie prawa, ale tylko jego litery. A skoro prawo jest często niedoskonałe, wykorzystują każdą lukę i furtkę w przepisach. Taką działalność też trudno nazwać etyczną. Dopiero firmy obecne na rynku od dłuższego czasu przechodzą ewolucję. Na pewnym etapie rozwoju czują się członkami społeczności, w której działają i starają się jej pomóc.

Chińskim i w ogóle azjatyckim firmom do takiego etapu chyba jeszcze daleko?

- Przykładów złych praktyk nie trzeba szukać aż tak daleko. Zarząd Enronu (amerykańskiego giganta energetycznego - 22 tys. zatrudnionych, który zbankrutował w 2001 roku - red.), który wiedział o nadchodzacym upadku, namówił pracowników na kupno akcji firmy, tuż przed momentem, zanim ich cena spadła z ponad 70 dolarów do 3 centów. Wielu ludzi straciło wedy oszczędności życia. Członkowie zarządu oczywiście zdążyli w porę sprzedać i zarobić na akcjach tonącej już spółki.

Co się dzieje ze społeczną odpowiedzialnością biznesu w kryzysie? Amerykańscy bankierzy, którzy dostali pomoc od rządu, zaczęli od przyznania sobie gigantycznych premii.

- To właśnie w dużej mierze brak etyki u przedsiębiorców, zwłaszcza ze swiata finansów, przyczynił się do powstania kryzysu. Weźmy choćby przykład opcji walutowych, na których, w wyniku działalności banków, straciło wiele przedsiębiorstw. Także firm państwowych. A zatem najbardziej dostali po kieszeni zwykli obywatele, podatnicy. Ale rzeczywiście, w stabilnych czasach, gdy zyski rosną, łatwiej o zachowanie etycznych standardów. Tylko znów, czy takie instrumentalne traktowanie etyki jest jeszcze etyczne...?

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Wojciech Nowicki
wnowicki@prasapodlaska.pl
Fot. Dział Wydawnictw WSFiZ
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 vote)