Firmy zwlekają z wypłatami pensji. Bo mają problemy

18:49 śr. 15-07-2009 — wojtekj

A A A

Firmy zwlekają z wypłatami pensji. Bo mają problemy

Źródło: Okręgowy Inspektorat Pracy w Białymstoku

Ponad trzy miliony złotych wynoszą zaległości w naszym województwie za pierwsze półrocze. To prawie tyle samo, co w całym ubiegłym roku – alarmuje inspekcja pracy. Problem dotyczy 496 pracodawców.

Wokoło 30 proc. firm, w których przeprowadziliśmy kontrole, jest problem z wypłatą wynagrodzeń na czas – mówi Piotr Latała, rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Białymstoku. – W przypadku 18 pracodawców są to już bardzo duże zaległości.
Pokrzywdzonych w województwie podlaskim zostało 3338 pracowników. Zdaniem Piotra Latały, powodem kłopotów w wypłacaniu im pensji na czas są poważne problemy finansowe firm. Opóźnienia wynikające z niefrasobliwości szefów to margines.
Opinię tę potwierdzają ekonomiści.
– Większość pracodawców ma świadomość, co oznacza etyka w biznesie i czym jest społeczna odpowiedzialność biznesu – tłumaczy dr Edyta Jurczak-Pejko z Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Białymstoku. – Ale, oczywiście mogą znaleźć się i nieuczciwi przedsiębiorcy, którzy wykorzystają kryzys dla własnych zysków kosztem pracowników.
Nie jest dobrze
Sami pracodawcy przyznają, że problem rzeczywiście istnieje.
– Sytuacja jest godna pożałowania – ocenia Wojciech Winogrodzki, prezes Podlaskiego Związku Pacodawców. – Nie jest tajemnicą, że rynek ma kłopoty związane z kryzysem w gospodarce. Cierpią przez to pracownicy, ale położenie menedżerów także jest nie do pozazdroszczenia. Czasem muszą zadać sobie pytanie: czy zapłacić pracownikom, czy może np. dostawcom, aby utrzymać ciąg produkcji. Niemniej jednak problem jest, i to duży. Zwróćmy jednak uwagę, że kwota trzech milionów złotych nie jest wielka w stosunku do całości wynagrodzeń w województwie podlaskim.
Członkowie związków zawodowych również sądzą, że w większości przypadków przyczyną złego stanu rzeczy jest kryzys.
– Często same organizacje związkowe, działające na terenach zakładów, zgadzają się na ustępstwa, takie jak np. obniżenie czasu pracy nawet o połowę – tłumaczy Eugeniusz Stepanczuk, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego NSZZ Solidarność. – Gorzej, jeśli pracodawcy nieuczciwie wykorzystują pojęcie kryzysu do własnych celów i dlatego nie płacą pensji.
Światełko w tunelu
Jak wyjaśnia Edyta Jurczak-Pejko, warto zaznaczyć, że pogorszenie sytuacji gospodarczej i jednocześnie na rynku pracy jest dobrym momentem do wprowadzania zmian w systemie wynagradzania pracowników.
– Nie mówię o cięciach, ale o restrukturyzacji całego systemu wynagrodzeń, dopasowanego do trudniejszej sytuacji rynkowej – tłumaczy. – Oczywiście powinno to nastąpić w porozumieniu z pracownikami.
Co dalej?
Eugeniusz Stepanczuk ostrzega, że być może ten najgorszy okres w gospodarce jest dopiero przed nami. Tak przynajmniej wynika z prognoz rządowych.Przytakuje inspekcji pracy, że działa tak jak powinna.
– Przede wszystkim takich pracodawców, którzy wykorzystują kryzys do własnych celów, trzeba przykładnie karać – twierdzi wiceprzewodniczący i zapewnia też, że każda osoba, która nie ma gdzie zwrócić się o wsparcie, nawet jeżeli nie należy do NSZZ Solidarność, może przyjsć do biura związku i zawsze uzyska poradę prawną.
Pomocy można też szukać oczywiście w inspekcji pracy, która większość informacji o niewypłacalności pensji bierze właśnie ze skarg pracowników. Co inspektorzy mogą zrobić?
– Po pierwsze nałożyć mandat na daną firmę – mówi Piotr Latała. – Wynosi on od tysiąca do dwóch tysięcy złotych. Jeżeli w ciagu dwóch lat pracodawca popełni to samo przewinienie, mandat może równać się 5 tys zł. Jeśli i to nie pomoże, inspekcja kieruje sprawę do sądu grodzkiego, który ma prawo ukarać grzywną do 30 tys. zł.
PIP ma prawo też nakładać tzw. grzywny przymuszające uregulowanie płatności, które anuluje się, gdy to nastąpi. Dla osób fizycznych łącznie do 50 tys. zł, a dla osób prawnych do 200 tys. zł.

 

Opinia
Dr Edyta Jurczak-Pejko, Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Białymstoku:
Coraz częściej przedsiębiorcy skarżą się na odbiorców, że nie płacą oni w terminie swoich zobowiązań. Dla przykładu: firma X sprzedaje towar firmie Y za 50 tys. zł. z dwutygodniowym terminem płatności. Firma Y spóźnia się, nie płaci za towar już miesiąc. Firma X zastanawia się, co zrobić: czekać nadal czy np. wynająć firmę windykacyjną? Jeśli firma Y jest głównym klientem, zostanie wybrana opcja „czekać“. Jeśli takich firm, które opóźniają się z zapłatą należności jest kilka, to zagraża firmie X utratą płynności finansowej. A to z kolei oznacza, że ta firma w pierwszej kolejności zapłaci to co musi: ZUS, podatek czy inne, za których nieuregulowanie grożą kary i sankcje. Pracownik jest niestety na końcu tej listy.

Piotr Walczak
pwalczak@prasapodlaska.pl
tel. 085 748 96 60
Graf. Marcin Szymaniuk
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (2 głosy)