Im się udało. Domosfera czyli zarabianie na sprzątaniu

10:06 wt. 02-02-2010 — maryla

A A A

Im się udało. Domosfera czyli zarabianie na sprzątaniu

Gdy zaczynali, wszystko robili sami. Teraz Lucyna i Robert Kozłowscy zajmują się już tylko sprawami kadrowymi i rozmowami z klientami.

Gdy zaczynali, nikt nie wyobrażał sobie, by do przedsiębiorstwa wpuścić zewnętrzną firmę sprzątającą. Uparli się. Chodzili od firmy do firmy i przekonywali. Opłaciło się. Dziś prawie nikt nie zatrudnia sprzątaczki, za to w Domosferze Lucyny i Rafała Kozłowskich pracuje sto osób.

Przez kilka lat Lucyna i Robert Kozłowscy pracowali w Niemczech. Gdy postanowili wrócić do Polski, nie wyobrażali sobie, że pójdą do kogoś na etat.
Był rok 1994. Czas przemian gospodarczych. Doskonała okazja, by startować z własną firmą – mówi Robert Kozłowski. – Tyle że u nas najbardziej rozwijał się handel. A ja siebie w szczękach na Kawaleryjskiej nie potrafiłem wyobrazić.

Postanowili więc wprowadzić w Białymstoku usługę, która już wtedy była popularna w Niemczech: pranie dywanów w domu klienta.
– Znów pojechaliśmy do Niemiec. Tym razem po profesjonalny sprzęt do czyszczenia oraz środki czystości – opowiada pani Lucyna.
– Jednak kilkumiesięczna zabawa w czyszczenie dywanów pokazała, że to nietrafiony pomysł – przyznaje pan Robert.

Wynajęli więc pomieszczenia na pralnię i postanowili odbierać dywany z domu klienta, a potem odwozić je z powrotem. Zareklamowali się. Chwyciło. Ale tak naprawdę pracę mieli tylko dwa tygodnie przed każdymi świętami.
– A potem koniec – mówi pan Robert.

Zobacz: Posprzątają. Ugotują. Zostanie Ci tylko świętowanie.

Trzeba było szybko myśleć nad innym rozwiązaniem.
– Bardzo dużo zainwestowaliśmy w maszyny. Trudno je po prostu zamknąć w piwnicy i zacząć robić coś innego – mówi pani Lucyna.
– Wtedy przyszedł nam pomysł do głowy, żeby sprzątać w firmach – opowiada pan Robert.

Napisali więc ofertę i rozpoczęli wędrówkę od firmy do firmy.
– I to był szok – przyznaje pan Robert. – Nikt nawet nie brał poważnie takiego rozwiązania. Wszędzie były pozatrudniane na etatach sprzątaczki.
Dlatego to ich chodzenie po firmach trwało bardzo długo – ponad pół roku. A efektów nie było. Nikt nie chciał się przekonać do takiego rozwiązania. – Straciliśmy już wszelką nadzieję – przyznaje pan Robert.

Wtedy postawili na jedną kartę. Zaproponowali jednej z firm cenę usługi tak niską, że musiała się skusić.
– To był nasz test. Pracowaliśmy tam sami. Sprawdziliśmy, ile czasu zajmie posprzątanie pojedynczego pomieszczenia, ile środków czystości potrzeba, czego w przyszłości wymagać od pracowników – mówi pani Lucyna.
Teraz zatrudniają ponad 100 osób. Sami już fizycznie nie pracują. Pani Lucyna zajmuje się sprawami kadrowymi, pan Robert – rozmawia z klientami. 
 

 

Rady dla początkujących
Musisz być cierpliwy. Pamiętaj – na początku nie zawsze wszystko idzie jak z płatka.
Miej jasno określony cel. Wtedy łatwiej będzie się uporać z niedogodnościami.
Wykorzystuj swoje pomysły.
Gdy będziesz określał profil firmy, zastanów się nad dwiema możliwościami.
Możesz poszukać na rynku niszy. Albo sprawdzić, co innym wychodzi i zrób to jeszcze lepiej.
 

 

Komu się udało
„Im się udało” to cykl, w którym prezentujemy ciekawych ludzi i ich sposób na życie. Jeżeli prowadzisz firmę, stworzyłeś coś z niczego, odniosłeś sukces zawodowy – podziel się z nami i Czytelnikami swoją receptą na powodzenie i satysfakcję w interesach.
Kontakt: Tel. 85 748 96 59,
e-mail: asawczenko@prasapodlaska.pl
 

Agata Sawczenko
asawczenko@prasapodlaska.pl
tel. 85 748 96 59
Fot. Bogumiła Maleszewska
Twoja ocena: Brak Średnia: 2.4 (9 votes)