Im się udało: Salon Urody KaBe

20:07 wt. 24-11-2009 — maryla

A A A

Im się udało: Salon Urody KaBe

– Ten salon to całe nasze życie – mówią Katarzyna Bałdowska (po lewej) i Sylwia Rudnicka z Salonu Urody KaBe. – Chcemy, żeby każda poczuła się u nas piękna.

Katarzyna Bałdowska już jako dziecko robiła sobie paznokcie ze skórek od żółtego sera. Potem, gdy uczyła się w szkole estradowej, malowała swoje koleżanki. A Sylwia Rudnicka ćwiczyła na młodszej siostrze. – Sadzałam ją na pralce i strzygłam – mówi.

Choć i Katarzyna Bałdowska, i Sylwia Rudnicka mają duże doświadczenie w swoich zawodach, czyli we fryzjerstwie i kosmetyce, na połączenie sił zdecydowały się w styczniu tego roku.
– Obydwie byłyśmy wtedy na zakręcie – opowiada Katarzyna Bałdowska, kosmetyczka, właścicielka Salonu Urody KaBe. – Ja prowadziłam swój salon na osiedlu Wysoki Stoczek, a Sylwia pracowała w salonie fryzjerskim. Na wariata kupiłam lokal przy ulicy Łagodnej i zaczęłyśmy przygotowania.

– To było coś niesamowitego – dodaje pani Sylwia. – Miałyśmy miesiąc na remont salonu i trzy dni na przygotowanie do przyjęcia pierwszych klientek. Na szczęście pomagali nam tata i mąż Kasi, którzy zarywali noce, żeby salon mógł w pełni prosperować. Bez nich nie udało by się zrobić remontu.

Po poradę i na zabieg

Nie obeszło by się też bez pomocy niezawodnych klientek Sylwii i Katarzyny.
– Przynosiły nam prezenty na „wejście”, a nawet swoje kapcie, żeby czuć się tu zupełnie jak w domu – wspomina Sylwia Rudnicka. – One nam bardzo pomagają. Zdarza się, że przychodzą pod byle pretekstem, żeby posiedzieć i wygadać się.
I o to im właśnie chodziło.

– Chciałyśmy, żeby ten salon był nie tylko zwykłym miejscem, gdzie można sobie zrobić włosy i paznokcie, ale żeby można tu było się odstresować, wypić kawę, pogadać o tym, co nas martwi, a przede wszystkim poczuć się piękną i dowartościowaną – mówi Katarzyna Bałdowska. – To taki nasz prywatny babiniec. Pracując w takim zawodzie jest ważne nie tylko to, co robisz i jaki będzie efekt końcowy, ale też to, jakim jesteś psychologiem.
 

Dlatego zanim specjalistki przystąpią do pracy przeprowadzają dokładny wywiad z klientką. Bo przy upiększaniu wszystko jest ważne: styl życia, okazja, na jaką się szykują, czy mają odpowiednią suszarkę, żeby podkręcać włosy.

– Jeśli klientka mówi, co chce, a my uważamy, że jej to nie będzie pasować to staramy się jej to odradzić – mówi Sylwia Rudnicka. – Każda z nas jest piękna. Wystarczy, tylko, że podkreślimy piękne oczy, czy zakryjemy odstające uszy, a już wygląda się inaczej. I nie trzeba do tego strasznych zmian.

Kochają to, co robią

Ten salon to nie tylko praca, to ich cały świat.
– My tym żyjemy – mówi Katarzyna Bałdowska. – Nawet kiedy mamy wolny czas, to myślimy o pracy. Nie zatrudniamy praktykantek i stażystów. Jeśli klientka do nas dzwoni i chce się umówić na czesanie do Sylwii, to może być pewna, że to właśnie ona będzie to robić. Dlatego mamy wizyty zamawiane nawet na przyszły rok.

Rady dla początkujących

  • Musisz kochać to, co robisz. Praca, która nie sprawia ci przyjemności, staje się męczarnią.
  • Liczy się współpraca i dobry kontakt z klientami.
  • Warto mieć praktykę w branży.
  • Musisz znać się na tym, co robisz. Dlatego warto ciągle podnosić swoje umiejętności i kwalifikacje.
  • Bądź odpowiedzialny i uczciwy.
  • Zawsze myśl o najbliższych.

Komu się udało
„Im się udało”
to cykl, w którym prezentujemy ciekawych ludzi i ich sposób na życie. Jeżeli prowadzisz firmę, stworzyłeś „coś z niczego”, odniosłeś sukces zawodowy – podziel się z nami i Czytelnikami swoją receptą na powodzenie i satysfakcję w interesach.
Kontakt: tel. 85 748 96 59, asawczenko@prasapodlaska.pl

Magdalena Szymańska
mszymanska@prasapodlaska.pl
tel. 85 748 95 42
Andrzej Zgiet
Nie oddano jeszcze żadnego głosu