To kompletne zaskoczenie – mówi Alina Worobiej, szefowa związków zawodowych Cefarmu o sprzedaży spółki
Chyba jedyne co nam teraz pozostaje, to rozmowy z nowym właścicielem – ocenia Alina Worobiej, szefowa związków zawodowych w Cefarmie Białystok.
Przecież jeszcze 28 września na Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego przedstawiciele skarbu państwa mówili, że Farmacol czeka na decyzję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – zastanawiała się w rozmowie z nami Alina Worobiej. – I poprzez WKDS prosiliśmy o wznowienie rozmów o pakiecie socjalnym. No i co?
Przypomnijmy, że załoga Cefarmu wielokrotnie deklarowała, że nie protestuje przeciwko prywatyzacji, tylko jest oburzona jej formą.
O nich bez nich
Przede wszystkim faktem, że gwarancje pracy i płacy dla załogi nie zostały uzgodnione w rozmowach ze związkowcami, tylko miedzy Farmakolem a skarbem państwa. I nie są zapisane w pakiecie socjalnym, tylko umowie prywatyzacyjnej.
Stąd wszelkimi drogami – przez posłów, fora związkowe czy właśnie WKDS, pracownicy Cefarmu próbowali jeszcze wpłynąc na zmianą tej sytuacji. Szczególne ich obawy budził zapis o gwarancjach liczby etatów a nie zatrudnienia w Cefarmie. Ludzie bali sie, że ich etaty Farmacol „wyprowadzi” do innej swojej spółki-córki.
Było już za późno
O kupnie Cefarmu Białystok Farmacol poinformował w komunikacie giełdowym. Powołuje się tam na uzyskanie zgody UOKiK na tę transakcję. Jak się dowiedzielismy w Biurze Prasowym UOKiK decyzja w tej sprawie zapadła już 30 września, czyli zaledwie dwa dni po obradach WKDS przy wojewodzie podlaskim.
– Obecnym na tym spotkaniu przedstawicielom skarbu państwa przekazaliśmy nasze stanowisko, że chcielibyśmy, żeby pakiet socjalny został jednak wypracowany przy udziale załogi Cefarmu – powiedział nam Jarosław Bartel, który prowadził obrady WKDS w Białymstoku 1,5 tygodnia temu. – Sadzę, jednak, że po prostu było już zbyt późno na zatrzymanie prywatyzacji Cefarmu. Bo faktycznie oni już tylko czekali na decyzję UOKiK.
- Szkoda, że tak się stało - dodaje Jarosław Bartel. - Uważam, że skoro jest klimat do prywatyzacji, to trzeba je przeprowadzać, ale obie strony, pracodawca i pracownicy, powinny jednak mieć możliwość wypracowania kompromisu.
Transparenty protestacyjne jeszcze powiszą
Korzystając z faktu, że informacje o sprzedaży Cefarmu zastały związkowców w Warszawie, poszli do ministerstwa skarbu.
Niestety: Nie udostępniono nam umowy prywatyzacyjnej - mówiła poirytowana szefowa związków zawodowych. - Powiedziano, że trzeba ją skompletować, bo jest podzielona między różne departamenty i w ogóle nie wiadomo, czy można ją nam pokazać.
Na Cefarmie jeszcze wiszą transparenty informujące o akcji protestacyjnej. I najprawdopodobniej powiszą do końca tygodnia.
- Spokojnie zastanowimy się co dalej robić - dodaje Alina Worobiej.
Od rana próbowalismy się skontaktować z Aleksandrem Chomiakowem, prezesem Farmakolu. Bez skutku.






Komentarze