Łapy. Rośnie kolejka po zasiłek
Od początku roku w łapskim urzędzie pracy zarejestrowało się ponad stu bezrobotnych. Anna Dzierżanowska (w środku) jest bezrobotna od trzech lat.– W Łapach bardzo trudno jest znaleźć jakąkolwiek pracę – mówi.
Ponad stu bezrobotnych już zarejestrowało się w łapskim urzędzie pracy. Powód? Od Nowego Roku wzrósł zasiłek dla bezrobotnych. Rejestrują się też osoby młode i powracające z zagranicy, ale również zwolnieni z upadłych ZNTK.
Zgłasza się bardzo dużo ludzi. Mamy urwanie głowy – przyznaje Krystyna Tomczak, szefowa łapskiej filii Powiatowego Urzędu Pracy w Białymstoku. – Dziennie rejestrujemy nawet po 30 osób.
Młodzi, ale i po zasiłek
Wśród nich są młode osoby. Sylwia Grabowska studiuje zaocznie. Pracy szuka od kilku miesięcy. Anna Dzierżanowska, z zawodu technik ekonomista, już drugi raz zarejestrowała się w łapskim pośredniaku.
Zobacz: Od 1 stycznia 2010 wyższy zasiłek dla bezrobotnych (ale nie dla wszystkich)
– Bez pracy jestem od trzech lat – mówi dziewczyna. – Przez cztery miesiące pracowałam na umowę zlecenia w Brańsku.
W kolejce stoją też ci, którzy pracują za granicą, a do Polski przyjechali na urlop. W razie nagłej choroby będą miały ubezpieczenie zdrowotne.
Dlaczego tylu ludzi przychodzi do urzędu pracy? To proste, od stycznia wzrósł zasiłek dla bezrobotnych. Teraz wynosi on 717 zł brutto miesięcznie, czyli o 142 zł więcej niż dotychczas. Wcześniej było to 575 zł brutto. Niektórzy nie rejestrowali się w grudniu i czekali na nowe stawki.
– Ale wyższy zasiłek, czyli 717 zł brutto, jest wypłacany przez trzy miesiące, a potem będzie to 563 zł brutto – przypomina Tomczak.
Najwięcej z ZNTK i cukrowni
W Łapach bezrobotnych gwałtownie przybyło po upadku dwóch największych firm: cukrowni i Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. I to właśnie najwięcej zwolnionych z tych firm można spotkać w urzędzie.
Ryszard Zieliński w ZNTK przepracował 16 lat. Jako bezrobotny zarejestrował się w grudniu.
– Żona również pracowała w zakładach, ale jest na kuroniówce – mówi.
– Jest źle – dodaje pan Jan, który po 25 latach stracił pracę. – Dostaję jakieś pieniądze z MOPS, ale one ledwo wystarczają na przeżycie.
Z kolei Henryk Łapiński w ZNTK pracował ponad 20 lat. Wie, że w jego wieku o nowy angaż trudno. – Jestem już za stary, by wyjechać na saksy, a w Łapach znaleźć jakąkolwiek robotę – narzeka były kolejarz.
Mało ofert
Bo pracy w Łapach jest jak na lekarstwo. Aktualnie łapski urząd ma tylko trzy oferty pracy: – To praca dla nauczyciela, księgowej i montera kolumn głośnikowych – przyznaje Krystyna Tomczak i optymistycznie dodaje: – Nie przewidujemy trudniejszej sytuacji na naszym rynku pracy niż przed rokiem – rozważa. – Będzie więcej pieniędzy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu.
Chodzi o fundusze na kursy, staże, szkolenia, prace interwencyjne itp.
– Będą grupowe kursy na spawacza, kierowcę, pracownika budowlanego, kucharza ze zdobieniem potraw – wylicza Tomczak.
Będą też kursy komputerowe, spawaczy i magazyniera. Bezrobotni nauczą się zasad sprzedaży i obsługi kasy fiskalnej. Dla kobiet przygotowano kurs manicurzystki i bukieciarstwa.






Komentarze