Oszczędności na... papierze

17:15 śr. 06-05-2009 — wnowicki

A A A

Oszczędności na... papierze

Choć policja także szuka oszczędności, to patroli na ulicach ani paliwa do wozów nie zabraknie

Skrzętnie liczymy każdą złotówkę, kupujemy mniej i taniej. Wiadomo, kryzys. Firmy ograniczają produkcję i zwalniają ludzi. Bo ubyło klientów i brakuje zamówień. Zaciska wreszcie pasa rząd i wezwał do oszczędzania ministrów. Jak radzą sobie z przysłowiowym "liczeniem spinaczy" w ramach cięcia kosztów podlascy pracodawcy? Najkrócej mówiąc - dali na wstrzymanie.

O jedną dziesiątą - ok. 67 mln zł - skurczyła się kasa naszego urzędu wojewódzkiego. Zgodnie z planem oszczędności w administracji rządowej, w budżetach poszczególnych województw jeszcze w styczniu zamrożone zostało 10 proc. pieniędzy na wydatki. Urząd oszczędza zresztą, na czym może.

- Wstrzymane zostały remonty, zakupy sprzętu, także samochodów - wylicza Jolanta Gadek, rzecznik wojewody podlaskiego. - Starannie planujemy wyjazdy w delegacje, aby więcej osób mogło zabrać się jednym autem.

Jak zapewnia rzecznik, urzędników obowiązuje gospodarne wykorzystanie choćby materiałów biurowy, ale bez popadania w skrajności. Bo administracja, oprócz tego, że oszczędnie, musi działać sprawnie.

Odkładają, czekają, pilnują

Podobnie deklaracje można usłyszeć od policji: gospodarność owszem, ale nie kosztem bezpieczeństwa obywateli. Jak to zrobić w sytuacji, gdy w całym resorcie trzeba uciułać grubo ponad miliard złotych?
- Paliwa do radiowozów na pewno nie zabraknie - zapewnia Jacek Dobrzyński, rzecznik podlaskiej policji.

Gdzie zatem szuka oszczędności podlaska mundurówka? Kończy rozpoczęte remonty i, podobnie jak urząd wojewódzki, z rozpoczęciem nowych czeka na lepsze czasy. Policja ogranicza też zużycie papieru.
- Większość korespondencji, głównie wewnętrznej, odbywa się drogą elektroniczną - wyjaśnia Dobrzyński.

Urzędy bez papieru

Do boju z papierowym marnotrawstwem zachęcają też pracowników urzędy jednoznacznie kojarzone z tonami dokumentów, druków i formularzy - skarbówka oraz ZUS. I tutaj w obiegu wewnętrznym krąży coraz więcej e-maili kosztem tradycyjnych pism.

- Zamiast wysyłania pisemnych wezwań do podatników, coraz częściej telefonujemy - wyjaśnia Małgorzata Sokół-Kreczko, naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Białymstoku.

Okazuje się, że tą metodą sprawy załatwia się i szybciej i taniej, bez narażania skromniejszego niż w latach ubiegłych budżetu. A jeszcze większe ograniczenie wydatków przyniosło wykorzystanie pracowników w charakterze doręczycieli korespondencji. Urzędnicy noszą więc - nie pierwszy zresztą rok z rzędu - pisma do sądu, urzędu miejskiego czy komorników.

ZUS, zgodnie z zakrojonym na szeroką skalę planem, oszczędza nie tylko na mniejszej produkcji makulatury.

- Oszczędzamy także wodę, energię - mówi Anna Krysiewcz, rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku. - Wyłączamy komputery, jeśli nikt na nich nie pracuje. A że sprzętu mamy dużo, to i można sporo w ten sposób uskładać.
Chociaż wcześniej mało kto w ZUS-ie zwracał uwagę czerwone światełka trybu czuwania urządzeń, to teraz, zdaniem rzecznik, nie zostawia się bez potrzeby nawet zapalonych świateł w łazienkach.

Liczba dnia

10 mld zł
rząd zamierza oszczędzić w tym roku w poszczególnych resortach, urzędach i województwach.

Planowane oszczędności w budżetówce:

  • budżety wojewodów - 1,9 mld zł
  • Ministerstwo Spraw Wewnętrznych - 1,2 mld zł
  • Ministerstwo Finansów - 530 mln zł
  • ZUS - 455 mln zł
  • Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej - 326 mln zł
  • Ministerstwo Rolnictwa - 231 mln zł
  • Ministerstwo Infrastruktury - 191 mln zł
  • Ministerstwo Środowiska - 61 mln zł
  • Ministerstwo Gospodarki - 58 mln zł

Liczba dnia

2 tys. zł
udało się zaoszczędzić Pierwszemu Urzędowi Skarbowemu w Białymstoku w ciągu 1,5 miesiąca, dzięki roznoszeniu części korespondencji przez urzędników.

Resortowe oszczędności nie cieszą bynajmniej pocztowców.
- Nie tylko urzędy, ale i przedsiębiorstwa staranniej niż kiedyś liczą pieniądze i pilnują limitów wysyłanej korespondencji - przyznaje Teresa Szczutowska, białostocki rzecznik naszego narodowego doręczyciela.

Poczta Polska także wzięła pod lupę własne wydatki i wdrożyła program naprawczy. Nie tyle ze względu na kryzys, co na depczącą jej po piętach prywatną konkurencję, z której usług coraz częściej korzystają firmy i instytucje.

Niespecjalnie oszczędzają też energetycy, choć - jak cała reszta - zmniejszają w firmie przepływ papierów. Zakład Energetyczny Białystok - co z żalem przyznajemy - ograniczył też prenumeratę prasy i nie publikuje już ogłoszeń o wyłączeniach prądu.
- Dzięki temu wydajemy o 400 tys. mniej w skali roku - podkreśla Andrzej Piekarski, rzecznik ZEB.

Prąd musi płynąć...

Energetykom kryzys niestraszny - prąd musi płynąć i do mieszkań, i do biur, a także do firm. Chociaż, jak w przypadku naszych spółdzielców (a biorąc pod uwagę obecne ceny energii dla przemysłu, problem dotyczy nie tylko Społem), jego zużycie czyni im pokaźną dziurę w wydatkach.

- Koszt energii elektrycznej to 3-5 proc. naszego budżetu - mówi Krystyna Sosińska, prezes największego podlaskiego pracodawcy (1,7 tys. zatrudnionych).
Społem wzięło się zatem za wymianę urządzeń i żarówek na energooszczędne. Nie uruchamia bez potrzeby rezerwowych mocy w chłodniach, a same zamrażalnie obsługa zapełnia w optymalny, jeżeli chodzi utrzymanie w nich odpowiedniej temperatury, sposób.

 Na mące społemowskie piekarnie - na szczęście dla nas, klientów - oszczędzać nie mają zamiaru, ale..
- Już samym wypiekiem można tak pokierować, aby zużywać przy tym nieco mniej prądu - wyjaśnia prezes Sosińska.

Opinia

prof. Robert Ciborowski, dziekan wydziału ekonomicznego Uniwersytetu w Białymstoku

Wszelkie oszczędności w budżetówce to działania doraźne - chce się obniżać koszty jak najszybiej i jak najłatwiej, bez generalnego planu. I jak zwykle, robi się to za późno. Bo oszczędności czyni się z wyprzedzeniem, kiedy w gospodarce panuje dobra koniunktura. Wtedy łatwiej znieść choćby obniżki płac, gdyż możliwości zarabiania jest więcej niż kiedy dobra passa mija i rodzi się kryzys. Firmy prywatne są dużo bardziej elastyczne. W kryzysie przede wszystkim zwalniają ludzi, których zatrudniały wcześniej na czas określony, bo stała załoga nie radziła sobie np. z obsługą zwiększonej ilości zamówień. Firmy państwowe i sfera budżetowa niekoniecznie kierują się prostymi regułami ekonomii, a ich działania rzadko okrywają się z - przewidywalnymi przecież - cyklami w gospodarce.

Wojciech Nowicki
wnowicki@prasapodlaska.pl
Fot. B. Maleszewska
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 vote)