Prawo farmaceutyczne: równość zamiast konkurencyjności

08:11 czw. 03-12-2009 — maryla

A A A

Prawo farmaceutyczne: równość zamiast konkurencyjności

Stała marża na leki refundowane wprowadzi porządek – mówi pani Barbara. – Wreszcie skończą się wędrówki od apteki do apteki w poszukiwaniu tańszych leków

Stałe marże i ceny leków refundowanych – to proponuje Ministerstwo Zdrowia. Po co? Żeby dostosować polskie prawo do unijnego i wprowadzić porządek na rynku.

Zgadza się z tym Barbara Pałka z apteki Zdrowie w Białymstoku.
– Wreszcie byłby porządek. Skończyłyby się wędrówki od apteki do apteki – mówi. – Jednolita marża wymusi na firmach farmaceutycznych obniżkę cen, na czym skorzysta przede wszystkim pacjent.

Znaczne różnice

Dzisiaj ceny leków w Polsce zależą od wielu czynników. Na medykamenty refundowane ustalony jest limit, powyżej którego pacjent nie płaci. Resztę funduje mu Narodowy Fundusz Zdrowia. Apteki i hurtownie mają ustaloną maksymalną marżę, którą mogą sobie naliczać. Zdarza się, że aptekarze za pomocą upustów i rabatów obniżają ceny leków. W efekcie ten sam preparat w kilku aptekach może różnie kosztować. Te różnice sięgają nawet 100 procent w skali kraju. A to nie wszystkim się podoba.

Zdania są podzielone

– Konkurencja aptek nie powinna polegać na obniżaniu cen leków refundowanych – przekonuje Grzegorz Kucharewicz, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Białymstoku. – Dbałość o pacjenta musi się przejawiać czymś innym.

Oceniając propozycje ministerstwa, Okręgowa Izba Aptekarska zakłada, że nie spowodują one wzrostu cen.
Z kolei przeciwnicy zapowiadanych zmian twierdzą, że tak, po wprowadzeniu ministerialnych marż ceny będą równe. Tyle że wyższe niż obecnie. I chorzy nie będą mieli wyboru.

– Jeżeli to rozwiązanie wejdzie w życie, ceny leków wzrosną – komentuje właśnie Małgorzata Cieloch, rzeczniczka prasowa UOKiK. – Bo firmy farmaceutyczne zostaną pozbawione możliwości konkurowania, czyli obniżania marż, w granicach dopuszczalnych dziś przez prawo.

Będzie co obniżyć

Leki refundowane, czyli grupa, której zmiany mają dotyczyć, stanowią około 50 procent aptecznego asortymentu. Pozostała część – zgodnie z pomysłami resortu zdrowia – nadal może podlegać konkurencji.
– Czyli apteki cały czas będą mogły walczyć o klienta – zapewnia Jacek Ostaszewski, kierownik hurtowni farmaceutycznej Cefarm Białystok. – Będą miały mozliwość dowolnie obniżać ceny, choćby suplementów diety czy wielu innych specyfików.

(op)
Kurier Poranny
Fot. Bogumiła Maleszewska
Nie oddano jeszcze żadnego głosu