Sokółka/Białoruś. Biznes czeka na umowę o małym ruchu granicznym
Sokółka będzie jedynym polskim miastem objętym przygranicznym pasem o szerokości 30 km.
Na myśl o większych zyskach sokólscy przedsiębiorcy zacierają ręce. Taki scenariusz czeka ich już za kilka miesięcy, kiedy ostatecznie zostanie podpisana umowa o małym ruchu granicznym z Białorusią.
Dlaczego akurat Sokółka? Bo to właśnie ona będzie jedynym polskim miastem objętym przygranicznym pasem o szerokości 30 km. To właśnie tutaj będą przyjeżdżać Białorusini na wymianę handlową.
A to dla Sokółki oznacza nadzieję na ożywienie gospodarcze i większe zyski lokalnych firm.
– Zyskają na tym nie tylko handlowcy, ale także producenci – mówi Zbigniew Ganzke, wiceprezes Związku Pracodawców i Przedsiębiorców Ziemi Sokólskiej.
Jakie branże mają szansę na największe ożywienie?
Zdaniem Andrzeja Waszczyńskiego, prezesa firmy Agrino i członka zarządu ZPiPZS, będzie to przede wszystkim elektronika. Nie ma jednak wątpliwości, że ożywienie nastąpi we wszystkich branżach. Zwłaszcza że strefa Schengen i kryzys gospodarczy mocno nadszarpnęły kondycję firm.
– Mogę na swoim przykładzie powiedzieć, że na przykład handel samochodami spadł o prawie 80 procent – mówi Andrzej Waszczyński. – Działał on bowiem głównie na potrzeby Białorusinów. Teraz istnieje tylko w formie szczątkowej.
Ale są i zagrożenia
I choć przedsiębiorcy w małym ruchu granicznym upatrują dużej szansy na rozwój, nie popadają w nadmierną euforię. Nie ukrywają bowiem, że widzą w tym także wiele zagrożeń.
– Obawiamy się bardzo dużego napływu zachodnich dyskontów. Z pewnością mały ruch graniczny spowoduje duży atak na Kuźnicę, która może przejąć biznes w Sokółce. Poza tym w naszym kierunku ostro ruszą kupcy białostoccy – wylicza zagrożenia Zbigniew Ganzke.
Zdaniem przedsiębiorców, Sokółka na otwarcie małego ruchu granicznego musi dobrze się przygotować. Chodzi między innymi o stworzenie odpowiedniej infrastruktury, jak choćby miejsc parkingowych, szaletów czy codziennej targowicy z prawdziwego zdarzenia.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie wejdzie umowa o małym ruchu granicznym. Prawdopodobnie to kwestia kilku miesięcy. Po podpisaniu umowy musi ona zostać jeszcze ratyfikowana przez parlamenty Polski i Białorusi.






Komentarze