Suwalskie. Konkurencyjni dzięki dotacjom
Maszyny pracujące w Suwalskich Kopalniach Surowców Mineralnych są utrzymane w świetnej sprawności, ale technologicznie nie wytrzymują już rygorów narzucanych unijnymi dyrektywami
Tylko 13 firm powiatu suwalskiego skorzystało na razie z najnowszego rozdania pieniędzy unijnych na lata 2007-2013.
Jednym da to znaczący wzrost zatrudnienia. Drugim – unowocześnienie przedsiębiorstw, dzięki któremu będzie im łatwiej utrzymać się na rynku. I tym samym zapewnić zatrudnienie obecnej załodze.
Doypack – opakowanie przyszłości
Przykładowo suwalski Achtel (produkujący płyny do chłodnic i spryskiwaczy), którego centrala mieści się w Ciechanowie, realizuje projekt wart prawie 8 milionów złotych. Urząd marszałkowski przyznał firmie ponad 3-milionową dotację.
– Dzięki temu będziemy mogli wykorzystywać rzadko w Polsce stosowane, nowoczesne, miękkie opakowania typu doypack – mówi nam Michał Sawicki, szef suwalskiej firmy.
Chwali on nowy produkt za niski koszt wytwarzania i łatwość utylizacji.
– Ponadto ta sama liczba opakowań doypack co tradycyjnych zajmuje pięć razy mniej miejsca – dodaje Michał Sawicki – Co ułatwia i magazynowanie, i logistykę.
Co ważne – nowa inwestycja pozwoli na zatrudnienie w suwalskim Achtelu (przy nalewaniu, obsłudze biura i dystrybucji) dodatkowych 20 osób. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę fakt, że dziś pracują tu... 2 osoby.
Sprostać wymogom unijnym
Dzięki realizacji projektu za 9,7 miliona złotych (2 mln 393 tysiące złotych dotacji) Suwalskie Kopalnie Surowców Mineralnych zatrudnią dodatkowo tylko dwie osoby. Ale dzięki wdrożeniu nowoczesnych technologii wydobycia i przetworzenia kruszyw firma zdobywa nowe karty przetargowe – umacniania swoją pozycję na rynku.
– W ciągu dwóch lat chcemy wzbogacić park maszynowy o sprzęt , który pozwoli utrzymać wymagania stawiane przez Unię Europejską w stosunku do jakości mas bitumicznych i asfaltowych – wyjaśnia cel inwestycji Wacław Ostrowski, dyrektor techniczny SKSM.
Obecnie pracujące w przedsiębiorstwie maszyny są już wiekowe. Jak wyjaśnia dyrektor Ostrowski, nie chodzi o ich stan techniczny, bo są bardzo zadbane, tylko o technologię, w jakiej pracują. Dzięki nowemu sprzętowi do separacji, kruszenia czy wydobycia kopaliny zarówno gres jak i inne kruszywa budowlane z SKSM będą miały parametry wymagane dziś w budownictwie. Będzie można wydobywać surowiec spod lustra wody (do głębokości 20 metrów) i stosować system separacji i odwodnienia, który podniesie jakość produktu i obniży koszt transportu.
– To oczywiście ma na celu podniesienie naszej konkurencyjności na rynku – podsumowuje dyrektor Ostrowski. – Liczymy na to, że z lepszą ofertą łatwiej będzie znaleźć klientów.
Na pewno nie jest to obojętne 135 osobowej załodze firmy: wiadomo, że praca jest, jak są zamówienia.
Biznes na szerokich torach
Z kolei inwestycja, na którą o dotacje starał się suwalski Kolbet (Wytwórnia Podkładów Strunobetonowych) ma otworzyć przed firmą rynek wschodni: Łotwę, Litwę i Estonię. Zresztą łatwo się tego domyślić jeśli przyjrzymy się co firma chce zrealizować dzięki dotacji unijnej. Jest to wdrożenie innowacyjnych technologii produkcji szerokotorowych podkładów.
Urząd Marszałkowski przyznał Kolbetowi na ten cel ponad 1 milion 189 tysięcy zł. Cały projekt jest wart prawie 3 miliony złotych.
Na stanowiska produkcyjne przy wyrobie form pod nowe podkłady firma zatrudni 10 osób. Dziś pracuje ich w Kolbecie blisko 140.
Do tej pory przedsiębiorstwo kierowało swoją produkcję na polski rynek. Teraz ma szansę się otworzyć na zagranicę. Ale musi być jakościowo i cenowo przygotowane na konkurencję w krajach, gdzie się pojawi. Projekt współfinansowany z RPO WP ma im w tym pomóc.
Niepowodzenia w programach innowacyjnych
Daniel Górski, dyrektor Departamentu Zarządzania RPO WP Podlaskiego Urzędu Marszałkowskiego przyznaje, że jest zaskoczony tak niewielką liczbą projektów unijnych realizowanych z Regionalnego Programu Operacyjnego przez firmy powiatu suwalskiego.
Jeszcze bardziej zaskoczony jest Marek Dźwigaj, dyrektor Regionalnej Instytucji Finansującej Podlaskiej Fundacji Rozwoju Rgionalnego, która ma w swojej pieczy – już nie regionalny, a krajowy – Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka.
– W ciągu dwóch lat działania tego programu żadna z firm powiatu suwalskiego nie uzyskała dofinansowania – mówi Marek Dźwigaj. – Co prawda były złożone cztery wnioski (na 140, jakie wpłynęły), ale wszystkie przepadły.
Dlaczego to dziwi dyrektora Dźwigaja?
– Bo przedsiębiorstwa z tego regionu były wyjątkowo aktywne i skuteczne w ubieganiu się o dotacje z programów przedakcesyjnych czy Sektorowego Programu Operacyjnego na lata 2004-2006 – wyjaśnia. – W Phare zajmowały 5-6 miejsce w województwie, a w SPO trzecie miejsce za Białymstokiem i powiatem łomżyńskim.
Czym może być spowodowany taki brak aktywności Suwałk w tym programie?
– Z roku na rok, ubiegając się o dotacje unijne, firmy muszą spełniać coraz bardziej wyśrubowane kryteria innowacyjności projektu – mówi Marek Dźwigaj. – I może to jest ta bariera: suwalskie firmy rozwijają się coraz lepiej, ale jednak w dosyć tradycyjnych branżach.







Komentarze