A A AZ regionukomentarze (0)

Złota Setka. Witold Karczewski. Menedżer Roku 2010

Witold Karczewski Menedżer Roku 2010

Witold Karczewski Menedżer Roku 2010

Podstawą powodzenia firmy jest po pierwsze posiadanie dobrego produktu, po drugie dotarcie do klienta i po trzecie dobra obsługa posprzedażowa – mówi Witold Karczewski, prezes firmy Contractus, a także prezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej i prezes Podlaskiego Forum Gospodarczego.

– My postawiliśmy na ludzi młodych, ambitnych, wynagradzanych od efektów sprzedaży. I to dało doskonały rezultat w ubiegłym roku.

Contractus firma zajmująca się handlem produktami i maszynami rolniczymi – ma swoje oddziały zarówno w Białymstoku, jak i Sokółce czy Warszawie. Prezesa Karczewskiego trudno jednak złapać w którymkolwiek z tych miejsc, bo jest prawie nieustannie w drodze. Ostatnio najczęściej na Wschód. – Bo wobec kryzysu na Białorusi trzeba szukać nowych alternatywnych rynków, żeby utrzymać czy wręcz rozwinąć dotychczasowe wyniki. A najlepiej procentują bezpośrednie kontakty z potencjalnymi partnerami. Szukamy ich zarówno w Rosji czy na Ukrainie, jak i w Afryce.

Zobacz także. Złota Setka. Mlekpol – największy pracodawca

Prezes nie ukrywa, że utrzymanie osiągnięć z 2010 to wyzwanie. Bo 2010 był rekordowy w ponad 20-letniej historii Contractusa: polscy rolnicy, wzmocnieni dotacjami, kupili rekordową (wzrost o ponad 40 proc.) liczbę maszyn i urządzeń marki John Deer, Kverneland, Unia Group i innych z oferty firmy, dzięki czemu uplasowała się ona w pierwszej setce największych firm Polski. Obroty nakręcał także rynek wschodni.

Samego polskiego mięsa sprzedaliśmy tam ponad 20 tysięcy ton. A z nowości wprowadziliśmy urządzenia do produkcji peletu ze słomy. Postawiliśmy na energię odnawialną. Piece z Hajnówki do spalania tej biomasy to nasza nowa oferta na Białoruś i Ukrainę – opowiada Witold Karczewski i dodaje, że bardzo dobra receptą na współpracę za wschodnia granicą jest wspólna z tamtejszymi partnerami produkcja maszyn i urządzeń. Nie sama ich sprzedaż. – My dostarczamy myśl techniczną i część elementów do produkcji, oni wykonują kolejne i tak razem tworzymy produkt rynkowy. Gdy jest to polski produkt, np. Samaszu czy Ferrum, z którymi współpracuje Contractus, to na Wschód jadą nasi fachowcy. Gdy produkt jest zachodni, to jadą tam zachodni eksperci. Nauka dotyczy też właściwej obsługi posprzedażowej naszych produktów i ich montażu.

Gdy rozmawiamy z Witoldem Karczewskim jest on akurat w drodze do Baszkirii. – Mając nadzieję na poprawę sytuacji na Białorusi, trzeba się ruszać za innymi rynkami – podkreśla po raz kolejny. – Ukraina jest nadal bardzo perspektywiczna. A rynek rosyjski ogromny. Do Tatarastanu i Baszkirii idziemy z urządzeniami do suszenia i przechowywania ziarna. Penza interesuje się maszynami rolniczymi.

Zobacz także. Złota Setka. Mlekovita największą firmą

Poznałem ambasadorów Ghany i Mali. To trudny rynek, ale widzę tam szansę na elewatory i urządzenia do przetwórstwa mleka, jak też na handel mlekiem i artykułami mleczarskimi – wylicza prezes Contractusa.

I jednocześnie cieszy się z obecności jego i wiceprezesa białostockiej IPH, Włodzimierza Ciesłowskiego, we władzach Krajowej Izby Gospodarczej: – Bo dzięki temu my wiemy więcej i o naszych problemach tam w Warszawie wiedzą więcej. A z kolei dzięki aktywności w Podlaskim Forum Gospodarczym mam nadzieję na większe skonsolidowanie przedsiębiorców z całego regionu wokół rozwiązywania naszych kłopotów. Dlatego spotykamy się w Łomży, Sokółce czy Suwałkach. Integracja jest na po prostu niezbędna – mówi z przekonaniem Witold Karczewski.

Komentarze

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.